Tereny Valfden > Dział Wypraw

Z pierwszymi promieniami Veris

<< < (17/28) > >>

Gordian Morii:
//: Wy to jesteście fajni. A co jeżeli rozbitek znajduje się 400 metrów od Was?

Rzucone i ciągnięte przez marynarzy liny niestety nic nie dały. Wybiegając z kubryku marynarze zwrócili się w kierunku lewej burty przy której stali Nadir z Dregiem.
- Kapitanie tam. - powiedział mauren wskazując dłonią na rozrzucone po morzu szczątki niewielkiego okrętu. Na jednym ze złamanych masztów dryfował człowiek. Krzyki załogi ÂŁowcy Burz ocuciły nieco opadłego z sił rozbitka, który podniósł głowę i z wysiłkiem zaczął machać ręką w stronę przepływającego okrętu.
- Mówiłem Wam panowie, do lin! Zwijać żagle, zwrot na lewą burtę musimy go... - nie skończył gdyż woda wokół człowieka zabuzowała.
- Stójcie... Jednak nie ma sensu nic nie zrobimy... - zatrzymał gestem tych, którzy rzucili się do wykonywania rozkazu i ratowania nieszczęśnika.
Olbrzymi lew morski wyskoczył z wody tuż przed burtą okrętu. Rozkoszując się jakby smakiem wygranej ukazał swe morskie atuty w całej okazałości. To on dzisiaj wygrał, był królem wód morskich a ludzie nie mieli z nim najmniejszych szans. Bestia zanurkowała i tyle ją było widać. Nie było nawet w co strzelać.
Rozbitek nawet nie wiedział kiedy ostre kły chwyciły go za nogę i wciągnęły pod wodę. Załoga zobaczyła tylko rękę, która po chwili również zniknęła pod wodą.
- Bogowie, miejcie go w opiece... Wracać na stanowiska.

Progan:
Progan stał oparty o burtę, blady, z palcami wczepionymi w drewno barierki aż pobielały mu knykcie. Patrzył na zgrozę jaka się dokonała. Nie był on z tych, którzy powiedzieliby 'prawa natury'. Spuściwszy wzrok wymamrotał
- Zewolo, pani wszystkich dusz, racz nie policzyć mu jego win i kar, i dopuścić do wiekuistego spokoju.

Nawaar:
Dhampir ujrzał szczątki rozbitego okrętu, oraz człowieka rozbitka trzymającego się kawałka drewnianego elementu. Silva już miał lecieć do żagli, aby zmienić kurs gdy z morskich otchłani wyszedł niespodziewanie lew morski, który wyczuł że się pożywi ludzkim mięskiem. Tak się właśnie stało, rozbitek tylko zdążył machnąć ręką ten ostatni raz, a potem wielka bestia wciągnęła go w morskie otchłanie. Tak mroczne i niezbadane, że można było powiedzieć już, po nim o czym poinformował kapitan. Dhampir, tylko rzekł. - Znalazł się o złym miejscu i czasie. Następnie zabrał się za ponownie sprawdzanie mocowań masztu.

Gordian Morii:
- Nie. To my się spóźniliśmy. - odparł kapitan - Ten okręt nie zatonął od tak sobie, jest rozbity i  zatopiony, to Ci których szukamy. To tak, żebyście nie mieli obiekcji odnośnie tego czy nasza misja jest słuszna.

Nawaar:
Silva odwrócił się od zadania i spojrzał się na kapitana. - Słuszna, nie słuszna i tak chodzi o kasę. Skończył krótko i na temat, bo wiedział czemu cała załoga to robi i znów przyglądał się masztom.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej