Tereny Valfden > Dział Wypraw
Z pierwszymi promieniami Veris
Gordian Morii:
Nazwa wyprawy: Z pierwszymi promieniami Veris
Prowadzący wyprawę: Gordian Morii
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Wilk morski, klimatyczne podejście do gry i wyprawy
Uczestnicy wyprawy: Gordian Morii, Lilith, Drago, Nadir, Balther, Dreg, John, Progan, Melkior, Silvaster, Themo, Thoran, Mohamed, Gunses
Pierwsze promienie Veris już powoli znikały w ciemności nocy gdy Gordian wraz z załogą przybył do Atusel by po miesięcznej przerwie ponownie wyruszyć na pełne morze, tym razem ich celem miało być coś innego niż odwiedziny prostego ludu zamieszkującego dżunglę hrabstwa Verran. Tym razem mieli ponownie odwiedzić północne wody, aby rozwiązać problem, z którym zmagać się mieli wszyscy kupcy, którzy być może już wkrótce wyruszą obładowani towarami na morskie szlaki prowadzące ku kontynentowi.
- Zabierzcie więcej wody, rozmawiałem z Gunsesem, północ jest jeszcze niebezpieczna, nie możemy liczyć tam na uzupełnienie zapasów. - polecił kapitan wychodząc z ładowni, gdzie przeglądał zapasy zabierane na morze.
- Taaak jest. - niedbale zasalutował Nadir, pełniący rolę kwatermistrza i gwizdnął na marynarzy palących ziele na nadbrzeżu.
Nawaar:
Tak oto podczas pierwszych dni Veris, w porcie pojawił się dhampir chcący zaciągnąć się na pokład. Wiedział, kto jest ich kapitanem oraz jakich on miał ludzi, pod swoją komendą. Właściwie ciekaw był, czy pozwolą mu wypłynąć po tym spięciu w karczmie z jednym jego członków. Silva właściwie zapomniał jak się nazywał, ale pewnie gdy go ujrzą dowie się, który to z ludzi był. Zanim podszedł do statku obserwował go swoimi oczyma. Widział pełną kompanie, która uwijała się jak w ukropie zwłaszcza, przy noszeniu beczek ze świeżą wodą. Także, po zrobieniu wcześniejszego rozpoznania Silva, podszedł pewnym krokiem pod statek i powiedział.. - Kapitanie. Bierzecie, może dodatkową załogę?.
Gordian Morii:
- To nie jest ten co prawie w morde dostał? - warknął John.
- Ta to, ten i jeszcze przyłazi o miejsce się pytać. - odparł mu Dreg.
- Cisza, kto tu dowodzi? - odparł kapitan słysząc odzywki swoich marynarzy.
- Tak zbieram ludzi, jeśli chcesz to wsiadaj. Płacę dniówkę jak Ci z portu. Plus równy podział ewentualnych łupów. - dodał po chwili odganiając wzrokiem Drega z Johnem, który chcieli wtrącić swoje trzy grosze. Nie miał jednak ochoty na sprzeczki więc wolał przynajmniej teraz ich uniknąć.
Nawaar:
Dhampir, tylko wystawił swoje kły i odpowiedział Gordianowi. - Dobra. Masz załoganta, umowę mego kuzyna mam w domku jakby co. Gdy skończył gadać wszedł na pokład drugi raz w jego życiu. Pierwszym był bryg Aragorna, o nazwie "Czarna Perła", ale tego tematu wolał nie poruszać w obecności niewtajemniczonych. Teraz przyszła pora na "ÂŁowcę Burz". Trzeba było przyznać dość ciekawa nazwa, która daje wiele do myślenia. Silva jeszcze spojrzał na nieznane do tej pory wody, oraz rzucił okiem na miasto, które już się kładło spać. Jeszcze resztki marynarzy szlajało się, po tawernach a pierwsze lampy zaczynał się świecić, gdy spoglądając na nie ciekaw był, kto jeszcze będzie miał okazję płynąć z nim i dostać się na statek o tak później porze, a także gdzie spędzi swoje dnie na tym okręcie.
Gordian Morii:
//:Tego. Wieczór jest :D
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej