Tereny Valfden > Dział Wypraw
Z pierwszymi promieniami Veris
Gordian Morii:
- Nie. - odparła Ci tylko. - Teraz jest jeszcze widno, Twoje talenty przydadzą się po północy, gdy mrok będzie gęstszy. Teraz odpocznij, niech Ci lenie się ruszą.
Nawaar:
Dhampir, tylko wzruszył ramionami i poszedł do kubryku, choć jego prawdziwym celem pozostania na wachcie było, to aby upilnować tych typów, którzy chcieli go wtedy w karczmie zaatakować. Niestety plan się nie udał, a Silva wiedział, że musi czuwać, czy ktoś go nie zabije w trakcie snu, a potem wyrzuci jego zwłoki, a na pytanie: "Gdzie się podział dhampir?". Powiedzą, że:" lunatykował i wypadł za burtę, w akcie naszej odwagi próbowaliśmy go ratować, ale niestety było już za późno". Taki pokręcony i mroczny plan miał w głowie, kiedy wszedł do miejsca odpoczynku wyłożył cały ekwipunek, poza sztyletem, a następnie położył się w koi, a sztylet który trzymał położył na klatce piersiowej w razie jakiejkolwiek interwencji osób trzecich. Tak Silva próbował zasnąć, ale to nie był głęboki sen. Starał się spać czuję, że nawet jeden większy bądź mniejszy szmer mógł go obudzić.
Thoran:
Wieczór przeobraził się w noc całkiem szybko, co zresztą nie było niczym niezwykłym jak na tę porę roku. Pierwsze gwiazdy powoli pojawiały się na horyzoncie układając się w różnego rodzaju znaki, symbole, które ktoś z załogi pewnie potrafił odczytać. Spokojne obecnie fale miarowym rytmem rozbijały się o dziób okrętu, płynącego swobodnie w wyznaczonym kierunku. Zaś osobą która tymczasowo dowodziła była elfkę. Całkiem zresztą niebrzydką. W sumie co to za zwyczaje, kobieta na pokładzie na dodatek dowodzi ? Pewnie ktoś łamie stereotypy. Równouprawnienie - pomyślałem. Postęp goni postęp. Innowacja podstawą przedsiębiorczości jak to mówią uczeni w piśmie. Warta nocna została wyznaczona, więc nie było sensu dłużej plątać się po pokładzie. Zresztą czas na sen może już się nie przydarzyć w dłuższym zakresie, więc trzeba to skrzętnie wykorzystać.
- Taaak jest, rozkaz snu jest jednym z najlepszych jakie słyszałem - rzuciłem do elfki i zszedłem pod pokład w poszukiwaniu miejsca do snu. Gdy takie odnalazłem, ułożyłem się wygodnie w koi i pozwoliłem odpocząć mojemu ciału.
TheMo:
No tak, jedna z armat była strasznie zaniedbana. Widocznie przez Hemis nikt nie odwiedzał statku. Więc zwolnił blokady spod kół i przepchnął działo kilka metrów dalej i ponownie zablokował koła, by nie odjeżdżała mu podczas pracy. Wziął szczotę do armat i zaczął przepychać lufę. Trwało to dość długo, gdyż warstwa sadzy była trudna do usunięcia. Na podłodze zebrało się sporo czarnego pyłu, a i szczota zmieniła swój kolor. Gdy już stwierdził, że sprzęt jest wystarczająco czysty zajrzał do znalezionej wcześniej beczki z prochem. Zacisnął ją dokładnie i przetoczył do wyczyszczonej armaty. Odkorkował i wsypał nieco rudy do działa i zamknął ją z powrotem. Odstawił beczkę nieco dalej i armatę przytoczył do okienka w którym było widać ostatnie promienie słońca. Chciał przetestować czy proch dalej będzie dawał taki sam, a przynajmniej zbliżony efekt. Dokładnie zabezpieczył działo przed odrzutem i podpalił lont.
Gordian Morii:
//: No ładnie samowolka <lol>
Huk wystrzału (i to chyba własnego!) wyrwał kapitana ze skupienia, w którym trwał w czasie rozmowy z Proganem. - Co jest na wszystkich Bogów?! - krzyknął zrywając się z krzesła. Szybko chwycił za pistolet i szablę i wybiegł na główny dek, a którym panowało równie wielkie poruszenie.
- Ktoś nas zaatakował czy jak? - zapytał podniesionym głosem lustrując tak prawą jak i lewą burtę okrętu w poszukiwaniu lamp, które zwykle zdradzały obce jednostki w czasie nawet widnych nocy.
- Nie no, jedno z dział na prawej burcie. Widziałam po iskrach i dymie. - odparła Lilith, a Gordian nie czekając na dalsze informacje skoczył ku pokładowi działowemu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej