Tereny Valfden > Dział Wypraw
Z pierwszymi promieniami Veris
Progan:
Progan spojrzał na elfkę i uśmiechnął się. Mógłby być jej ojcem. Nie chciał teraz mędrkować, ale miał powody by tak postąpić.
- Dobrze, udam się do niego - powiedział i oddał jej stery, schodząc po schodkach z kasztelu rzucił do marynarzy
- Stery przejmuje niewiasta - po czym zniknął za drzwiami. Skręcił do kabiny kapitańskiej, zapukał i wszedł.
- Chciałeś mnie widzieć, kapitanie? - zapytał szukając wzrokiem sylwetki Gordiana.
TheMo:
Themo tylko wzruszył ramionami. Rozkaz Progana wydawał się nietrafiony. Była noc, a na bocianim gnieździe lepiej sprawowałby się teraz Silva, a za dnia Melkior ze swoimi elfimi oczami. Ale Gordian musiał mieć jakiś powód, by obsadzić go na na takim stanowisku. Stanął przy zejściu na pokład działowy i głośno zagwizdał w palce zwracając na siebie uwagę całej załogi.
-Dwie osoby mi są potrzebne do przeglądu armat!
Nawaar:
Dhampir odwrócił wzrok od morza, kiedy na pokład weszła jedna z nałożnic kapitana, bo jak nie zaliczyć takiej elfki i jakie wielkie było jego zdziwienie, kiedy dowiedział się, że to ona będzie tymczasowo dowodzić. Nowych rozkazów dalej nie było, a czas powoli mijał i nieuchronnie zbliżała się noc, której właściwie nie mógł się doczekać. W końcu wiosna się zaczęła i nocy powinny być już cieplejsze, niż jeszcze kilka dni temu. Wtedy to będzie jeszcze lepiej widział, a noc doda mu jeszcze więcej sił. Wiedział, że tylko on jest taką jednostką, która będzie widzieć w nocy i mógł to wykorzystać na swoją korzyść.
Melkior Tacticus:
- Ja pójdę. - odparł Melkior - Sprawdźmy jakość prochu na tej krypie.
TheMo:
-Dobra, myślę, że we dwóch damy radę. Idziemy.
Otworzył drzwi i oboje zeszli na dół. Im oczom ukazały się rzędy armat.
-No to do roboty.
I zabrał się do inspekcji jednego rzędu dział. Sprawdził, czy każda jest mocno przymocowana, by nie urwało się coś w czasie sztormu. Obejrzał też proch i kule, czy w razie ataku będzie można szybko załadować i czy, jak wyżej, nie narobią uszkodzeń w czasie sztormu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej