Tereny Valfden > Dział Wypraw
Z pierwszymi promieniami Veris
Thoran:
ÂŻeby nie stać dalej jak ten ostatni głupek przed statkiem, za wzorem innych nieznanych i znanych mi osób, wszedłem po trapie na pokład statku. Tam oczywiście oprócz znanych mi Bękartów w tym Melkiora dowódcy naszego, który zarazem był przedstawicielem znanego rodu Tacticus, zobaczyłem na pokładzie inne osoby, których przedtem na oczy nie widziałem. Jedną z nich był człowiek z kijem na plecach, którego chyba gdzieś widziałem, ale gdzie ? Nie tracąc czasu postanowiłem się przywitać.
- Witaj Melkiorze, czyżby Bękarty opanowały statek ? - zażartowałem oczywiście bez żadnych podtekstów. Następnie zwróciłem się do nieznajomego posiadacza kija. - Witaj, nazywam się Thoran, czy my się już kiedyś nie spotkaliśmy, może na festynie ? - zapytałem.
Gordian Morii:
- Witaj Proganie. - przywitałem druida skinięciem głowy jednak nie miałem zbyt dużo czasu na pogaduszki, trzeba było powoli wypływać, bo wiatry zaczęły powoli kierować się w stronę bezkresnych wód morskich.
- Przygotować się do wyjścia z portu zaraz wypływamy. Zebrać ostatnich maruderów i na stanowiska. - powiedziałem po chwili zastanowienia i jeszcze raz spojrzałem w kierunku portu. No cóż, nikt nie nadchodził.
//: Wyruszamy gdzieś w okolicach 19-20 bo mam dzisiaj taki zapierdol w firmie, że szok :D
Nawaar:
Dhampir przyjrzał się człowiekowi z kijem i skojarzył go z domniemanym otoczeniem miasta, przez zwierzęta i inne paskudztwa lasu i wszelakich puszcz. Sam pamięta jak się zgłosił do ich punktu rekrutacyjnego, ale olali go, bo walczył na arenie i zabijał niewinne stworzonka. Jednak mimo wszytko musiał się przywitać. - Witaj. Powiedział krótkie słowo i dość zrozumiałe. Teraz oczekiwał rozkazów kapitana.
Mohamed Khaled:
- Ahoj, kapitanie! - zawołał męski głos, wydobywający się gdzieś z cienia. - Można też się zabrać? - spytał, już wychodząc. Przed oczami ukazał się Mohamed, z długim płaszczem. Jak się tu zjawił? Nie wiadomo, wszakże jeszcze nie tak dawno był na festynie.. Ale swoje sposoby się ma, hihi.
Gordian Morii:
- Wszyscy na stanowiska! - krzyknął Gordian stojący na mostku tuż obok sterowego koła.
- Dreg, John do kotwicy, Nadir, Themo rzucać cumy, Melkior i cała reszta żagle staw. Progan dzisiaj awansujesz na bosmana, jesteś pierwszym oficerem w czasie tego rejsu gratuluję. - wydawał polecenia kolejno wskazując na poszczególne grupki marynarzy, a gdy dotarł do Progana wskazał ruchem ręki na koło sterowe przy którym stał.
- Themo jak już skończycie z cumami zabierzesz dwóch ludzi i dokonasz inspekcji pokładu działowego, płyniesz ze mną na wojnę, więc muszę mieć ludzi obeznanych z żeglugą. Kurs na wyjście z portu! Wykonać! - tak o to kolejny raz ÂŁowca miał wyruszyć z portu przy dźwiękach gongu okrętowego wydającego polecenia i ostrzegającego mniejsze jednostki przed tym, że bojowa fregata marszałka Morii wyrusza z portu.
Kapitan ufny w umiejętności swoich ludzi zszedł do swojej kabiny gdzie miał nadzieję spotkać kogoś, kogo pozornie nie było na pokładzie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej