Tereny Valfden > Dział Wypraw

Z pierwszymi promieniami Veris

<< < (3/28) > >>

Thoran:
Słysząc wypowiadane przez nieznanego mi kapitana warunki uczestnictwa w rejsie odparłem:
- W takim razie jestem zainteresowany ! Co prawda kalectwa wolałbym uniknąć, a bigos jest przecież całkiem dobrym daniem uwzględniając podróż na niezbyt stały gruncie, prawda ? - kontynuowałem.
- Tak w ogóle to nazywam się Thoran i myślę, że jakoś się dogadamy. A na Ciebie jak wołają kapitanie ? W tym czasie pojawił się Themo, dlatego też nie zwlekając przywitałem się z kolejnym przedstawicielem Bękartów. W sumie to jakieś niezrozumiałe ciągoty do podróżowania drogą morską można zauważyć u tych bękarckich pędraków.
- Ta, tylko tym razem całkiem legalnie - szepnąłem tak, aby Silva i Themo mogli to usłyszeć.

Nawaar:
Silva nie mógł usłyszeć głosu Thorana, bo był już dawno na okręcie, ale zauważył jak praktycznie każdy z bękartów zjawił się na pokładzie. Ciekawe, czy ten statek tez ukradniemy?. Zadał sobie pytanie w głowie. Oczywiście przywitał się z resztą załogi. - Witaj. Themo widzę, że nie pierwszy raz tutaj jesteś. Stwierdził, po tym jak bez żadnego pozwolenia wszedł na statek, także jak reszta jego znajomych. - Powiedz, który to twój rejs? z tym kapitanem. Oczywiście zauważył również Thorana. - Widzę, że prawie połowa załogi to same bękarty. Coś mi mówi, że będziemy się dobrze bawić tutaj. Powiedział normalnie. a następne słowa powiedział szeptem słyszalnym, tylko dla Thorana i Thema. - O takich rzeczach lepiej nie mówić głośno.

Melkior Tacticus:
- Mam nadzieję Gordianie że sam wyszedł, niańczyć go nie mam zamiaru. - Odpowiedział kapitanowi - Ide się rozpakować.

Progan:
Progan przybył do Atusel. Zabrał się na wozie z kupcami. Podróż minęła mu więc w statecznym, acz nudnym towarzystwie. Mówiło się jednak dużo o północy. Nie chodziło jednakże o porę dnia, lecz o kierunek świata. Północ. Mówiło się o północy dość dużo, północne tereny były dzikie, niedostępne, rządzone przez bestie, przez nieumarłe istoty. Mówili o tym kupcy, rycerze i osadnicy. Północ bowiem była surowa, niezbadana, ale dawała perspektywy. Progan słuchał, wrzucał co jakiś czas uwagi, po czym pożegnał się i udał się do portu. Wszedł po trapie na pokład
- Witajcie, druhowie - rzekł do tych których znał i do tych, których jeszcze poznać mu nie było dane.

Melkior Tacticus:
- Witaj Proganie. - odpowiedział mężczyźnie stojąc na pokładzie już bez ciężkiej kuszy i torby bełtów które by mu tylko wadziły.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej