Tereny Valfden > Dział Wypraw

Z pierwszymi promieniami Veris

<< < (25/28) > >>

Nawaar:
Wydane zostały ponownie rozkazy, ale co znaczyło słowo refować, więc dhampir chwilę pomyślał. Refować, co to znaczy refować. Dudniło w jego głowie i przypomniał sobie, jak na kursie na tym przysypiał albo olał wszystkie słowa. Jednakże kilka i tak dotarło do jego czaszki, więc najpierw powiedział w swojej głowie, a później zaczął refować żagiel. W refowaniu chodziło o zmniejszenie powierzchni ożaglowania, ale który styl będzie najodpowiedniejszy?. Znów pojawiło się pytanie w umyśle, ale nie było czasu na zastanowienie na stylami. Silva szybko zaczął odwiązywać liny, od masztu używając swojej wampirzej szybkości ruszał się z wielkim wdziękiem. Dhampir zaczął zwijać żagle w stylu, na rulonik czym skutkowało przywiązanie żagli do masztu i oczywiście zmniejszyło ryzyko uszkodzenia żagli, co w żargonie marynarskim znaczyło forsowaniem żagla. Silva kończąc wszystko wraz z innymi załogantami ogłosił wieści. - ÂŻagle zreferowane!.

Melkior Tacticus:
I pierdutło, ustawiwszy działo by strzelało płasko a kula powinna ściąć cały maszt. Powinna. Melkior specem od artylerii nie był. Liznął podstawy na kursie marynarskim i tyle. 12 funtowe działo pościgowe wyrzuciło swą zawartość prosto w wraży maszt. Elf od razu pobiegł na główny pokład artyleryjski.

Thoran:
Otarłem pot z czoła, uspokoiłem oddech, który wzmógł się wraz z przyspieszonym biciem serca. Stosując się do zaleceń do kapitana wycelowałem niezbyt głośno strzelające działo prosto w maszt pirackiego statku. Ogień kurwa ! - krzyknąłem sam do siebie po wykonaniu strzału, który miał za zadanie obalenie albo chociaż uszkodzenie wrogiego umasztowania. Jednak nie było czasu na podziwianie efektów pracy, bo polecenia były ustalone. Raz, dwa pobiegłem za Melkiorem na główny pokład artyleryjski, aby wspomóc resztę załogi w dalszym dziele zniszczenia.

Gordian Morii:
Jedna z dwóch wystrzelonych kul łańcuchowych rozorała największy z żagli grotmasztu zdecydowanie osłabiając jego wytrzymałość, chociaż w chwili obecnej nie miało to większego znaczenia, gdyż w czasie walki rzadko trzeba było rozwijać jakieś kosmiczne prędkości, a w głównej mierze chodziło o to aby nieco wyprzedzić wroga i wpakować mu w kadłub jak najwięcej żeliwnych czy tam kamiennych prezentów, bez konieczności odbierania zwrotów. Nie mniej jednak zdecydowanie lepiej byłoby gdyby któraś reja spadła, albo chociaż pękła.
- Dobra teraz wszystko w rękach bogów. Módl się do Twej bogini Proganie. - zdążył powiedzieć kapitan gdy cztery wrogie armaty zabrzmiały basowym dudnieniem wyrzucając z siebie blade kłęby dymu i kule, których para osiągnęła cel uderzając w dziobową część fregaty.
- Teraz, cała w lewo! - krzyknął i sam zakręcił kołem obracając łowcę bezpośrednio prawą burtą w stronę brygu.
- Ognia!

//: Klimatyczna muzyczka względem, której możecie opisywać swoje poczynania.
//www.youtube.com/watch?v=MkZUZIPyqvs

TheMo:
Themo szybko wziął w dłonie dwie pochodnie i stanął pomiędzy dwoma, wcześniej odpowiednio ustawionymi armatami. Zbliżył je do lontów.
-Słyszeliście? Celować w reje i wrogie działa! OGNIA! NAPIERDALAMY!
Przystawił żywy ognień do nasączonych linek, które zaczęły syczeć i w towarzystwie iskier zniknęły w lufie. Potem było słychać tylko dwa równoległe wystrzały. Ułamek sekundy po nich kolejne, wystrzelone przez pozostałych marynarzy. Dwie kule pomknęły w stronę ambrazur z wrogimi armatami. Themo chciał chociaż częściowo rozbroić przeciwnika. Odłożył pochodnie na swoje miejsce i zabrał się do ładowania dopiero co opróżnionego działa. Jeszcze dym unosił się z lufy. Jak bóstwa przykazały, na początek wsypał proch a potem kartaczami po całości czym statek bogaty.
-Armaty kilka stopni w górę i robimy z nich sito!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej