Tereny Valfden > Dział Wypraw

Z pierwszymi promieniami Veris

<< < (24/28) > >>

Progan:
- Tak jest! - rzucił Progan bacząc na to, aby jakaś kula nie uderzyła w niego kiedy już się zacznie atak. Trzymał on dokładny kurs poprzez skomplikowane i znane tylko niemu ruchy kołem sterowym. Ha! No bo te ruchy, 3 stopnie w tą, utrzymanie, wykorzystywanie wiatru i fal, no ba, to takie, hoho, i w ogóle...

Thoran:
Huk wystrzały był całkiem słuszny. Przeciwnicy zapewne już uświadomili sobie jakie kierują nami pobudki. Kula łańcuchowa poleciała, na sporą odległość. Strzał ostrzegawczy jednak nie może spowodować obniżenia naszej zdolności bojowej, jaką niewątpliwie byłoby jedno nie załadowane działo. Dlatego też przystąpiłem do ponownego przygotowania działa do wystrzału kul łańcuchowych. Kiedy armata była gotowa, nasze stanowisko zwizytował kapitan wydając polecenia, jasne i przejrzyste, na które odpowiedziałem kiwnięciem głowy. Popatrzyłem na Melkiora, który zdawał się być skoncentrowany na oddaniu celnego strzału. Gdy ogniste machiny były gotowe pozostało nam tylko czekać na to, aż nieprzyjacielski bryg pojawi się w naszym zasięgu rażenia, a wtedy damy im popalić ! oj damy, albo oni nam...

Nawaar:
Rozkazy zostały wydane każdy miał, co robić. Dhampir kurczowo trzymał się masztów i pilnowania wszystkich żagli. Zwłaszcza, kiedy jednostka piracka wystrzeliła kulę łańcuchową, która mogła właśnie uszkodzić jak nie złamać nam jednego masztu, tylko szczęście nas uratowało, że chybili. Kapitan nakazał trzymania kursu, więc i żagle musiały pozostać bez zmian. Silva ciągle się przyglądał liną, czy aby żadna się nie rozwiązała. Na szczęście wszystko szło tymczasowo, po myśli wszystkich obecnych na okręcie.

Gordian Morii:
Nieprawidłowy link youtube//: Strzelamy z 12 funtowych armat, ta jest 18 funtowa. Jak widzicie/słyszycie to nie jest huk rozrywający bębenki w uszach, więc nie musicie pisać o ekstremalnie dudniącym odgłosie, tym bardziej, że dźwięk "ucieka" z pokładu działowego na zewnątrz przez ambrazury (te otwory w burtach zamykane klapami) przez które wysuwane są działa. :)

Kapitan wrócił na mostek do Progana nie zważając na to, że bryg powoli zwracał się do nich burtą w czasie gdy oni parli na niego z pełną mocą.
- Pościgowe ognia! - krzyknął do artylerzystów stojących na dziobie okrętu.
- Nadir refujcie żagle, Progan ster lewo na burt do zwrotu! - wydawał kolejne polecenia.
- Gotuj do salwy!

Mohamed Khaled:
Adrenalina, moc i... strach. To mogła czuć załoga, jak i Piraci. Strach jest w gruncie rzeczy normalnym stanem. Nikt nigdy nie wie, co się stanie. Ktoś może zginąć od szabli, od muszkietu lub nawet źle uderzyć głową i umrzeć na miejscu. Ale śmierć nie jest końcem, to dopiero początek, jak mótwili dawniej filozofowie.
Kruk czuł lekki strach, nie wiedział jednakże przed czym. Trzymał armatę, czekając, aż statek się zbliży. Tak słodki ryk bitwy, tak ukochany... A jednocześnie tak znienawidzony. Bitwa była bliska...

Rozkaz został wydany, salwy miała być przygotowana. Kruk skupił się na wrogim okręcie, jakby to był jego cel w zabójstwie. I patrząc, był... Miał go "zabić", gdzie przez śmierć, rozumiał zatopienie.. Armata była gotowa, wystarczyło wypalić...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej