Tereny Valfden > Dział Wypraw

Z pierwszymi promieniami Veris

<< < (23/28) > >>

Nawaar:
Dhampir, jakby usłyszał w uszach bardzo melodyjną piosenkę, ale nie wiedział skąd ona wypływa, jednakże nadawała ochotę do roboty. Silva pochwycił słowa podekscytowania kapitana i wlał je do siebie. Teraz nawet zachciało mu się coś robić, bo w końcu cała załoga zaczęła robotę. - Tak jest!. Krzyknął i doskoczył do żagli, albowiem widział tam paru marynarzy, którzy ciężko pracowali ale ich wyniki mógł poprawić Silva. Dhampir doskoczył do nich i rzekł łapiąc się za liny. - ÂŻwawiej, bo nam uciekną!. Wykrzyknął i zaczął ciągnąć liny. Wiedział, że jego siła odegra tutaj znaczenie. Silva ciągnął liny, przeskakując z jednej na drugą wyglądał, przy tym jak akrobata. Musiał się sprężać, aby zdążyć ustawić żagle w staw i to się udało, po krótkiej chwili okręt nabierał większej prędkości i cudownie rozcinał falę. Teraz czekał na inny rozkaz kapitana, ale najpierw ogłosił zakończenie zadania. - ÂŻagle ustawione!. Krzyknął stojąc, przy maszcie.

Melkior Tacticus:
Przy działach pokładowych naszprycowanych kulami łańcuchowymi uwijał się Melkior. Czekał tylko aż Progan ustawi okręt.
- Pościgowe gotowe!

Thoran:
- Taaa jest panie Kapitanie !
Nie trzeba było mi dwa razy powtarzać, wcześniej przygotowane działo tylko czekało na małą iskierkę, która doprowadzi do wrzenia i podgrzeje tę wiosenną atmosferę. Dlatego też sprawdziłem mocowania, odpaliłem lont i czekałem na wybuch. Niech kumotrzy wiedzą, że nadpływa ÂŁowca  !

TheMo:
Trochę za wcześnie na wystrzał, ale nie kwestionował rozkazów kapitana. Widocznie chciał poinformować wrogą załogę o tym, że nadpływają, co nie było mądre, gdyż zdążą się przygotować. Chociaż to piraci, więc i tak by zaatakowali. Jeden ciul. Podtoczył beczkę do drugiej armaty i zaczął ją napełniać, wydając przy tym kolejne rozkazy.
-Wszystkie armaty na prawej burcie mają być załadowane! Gdy statek się znajdzie w zasięgu odpalamy całą siłą!
Gdy napełnił działo prochem wyjrzał przez okienko. Na horyzoncie widział jedynie mały, ciemny punkcik. Ale poczuł, że okręt nabrał prędkości, więc zdołają go dogonić. Schował głowę do środka i włożył ciężką kulę prosto do lufy. Potem opuścił działo i ustawił je odpowiednio, do ataku. Teraz tylko czekał aż wróg znajdzie się w zasięgu.

Gordian Morii:
Nie było jednak aż tak blisko... Pędzący łowca prawdopodobnie już dawno zauważony przez piracką załogę dał wyraźny znak, że nie ma zamiaru odpuszczać czego dowodem była łańcuchowa kula, która ze świstem przecinała powietrze i ostatecznie skończyła swój lot kilkaset metrów za rufą brygu. Piraci pojawili się na pokładzie. Było ich bardzo wielu, znacznie więcej niż standardowo mieści się na brygu.
- Panie Proganie, proszę trzymać kurs. - wydał krótkie zalecenie i zbiegł na pokład do Melkiora i Thorana, którzy obsługiwali pościgówki.
- Macie trudne zadanie, ale strzelajcie płasko, próbujcie ściąć im cały masz, a nie tylko kilka żagli. Czekać na odległość, a potem bez rozkazu. Nie przeładowywać tylko od razu na dół do głównej baterii, tam przyda im się pomoc. - mówił szybko i rzeczowo wskazując ręką na miejsca w które powinni celować, nie czekając na nic ruszył na pokład działowy.
- Themo, macie mi zrobić taki rozpierdol jakich mało. Nie pluć pojedynczymi kulami, a pierdolnąć im salwą burtową. Na pokładzie widzę masę ludzi, więc po pierwszej salwie ładować kartacze i zmieść mi tych skurwysynów z pokładu, potem na górę i abordaż!


Tymczasem okręt przeciwnika zaczynał skręcać, piraci próbowali odejść na kurs, który spowolniłby ÂŁowcę, lecz rozkazy brzmiały tak, a nie inaczej. Trzymać kurs.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej