Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konie w galopie III
Faye:
- Jest w okolicy ktoś, kto krzywym okiem patrzy na ten interes? Albo chowa urazę do Bractwa? - zapytała, usadawiając się wygodnie na dość prostym, niewyszukanym meblu.
- Młodzi chłopcy są podatni na manipulacje. Czuję, że mamy do czynienia z jakimś podjudzaczem. Moglibyśmy zobaczyć miejsce, w którym zaszlachtowane zostały te dwa ogiery? - zapytała.
Funeris Venatio:
- Wszyscy czerpią z tego zyski. Zaopatrujemy Bractwo, ale sami jesteśmy zaopatrywani przez okolicznych farmerów i gospodarzy. Tę ścieżkę rozumowania raczej bym odrzucił, nie ma co błądzić po manowcach.
Antoni wstał i wskazał uprzejmie wyjście z salonu.
- Idziemy, czy masz jeszcze jakieś pytania na osobności, panienko? Na zewnątrz boję się, że ściany mogą mieć za dużo uszu.
Faye:
- Nawet dwa. Miał pan na oku kogoś, kto ostatnio zachowywał się dziwnie? I czy jest jakiś zaufany pracownik, najlepiej chłopiec jak ci dwaj, który mógłby pomóc nam w rozwikłaniu tej sprawy? Przydałby się ktoś z wewnątrz, mógłby posłużyć za przynętę, rozumie pan. Z nami to raczej nie podziała - powiedziała, zakładając nogę na nogę.
Funeris Venatio:
- Od rana wszyscy zachowują się dziwnie, wcześniej niczego niepokojącego nie dostrzegłem, a swoich pracowników znam świetnie. A co do przewodnika - już o tym pomyślałem. Andrzejek, mój siostrzeniec, pomoże zaprowadzi was wszędzie i odpowie na każde pytanie. To młody chłopak, może nawet w twoim wieku, panienko. Zaufana persona.
Faye:
- Niech będzie - zgodziła się, choć nie była zdecydowanie przekonana, by akurat Andrzejek, siostrzeniec zarządcy, był najlepszym człowiekiem do tej roboty. Westchnęła lekko, niechętnie podniosła się z krzesła, poprawiła nieco wygnieciony płaszcz i rzuciła okiem na Nekkera, chcąc wybadać jego oblicze. Siermiężnej miny to on wcale nie miał.
- Moglibyśmy chwilę porozmawiać w cztery oczy? - zapytała, delikatnie sugerując zarządcy, że chciałaby, by na moment ich opuścił.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej