Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konie w galopie III
Faye:
Nazwa wyprawy: Jak konie w galopie III
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Logiczne myślenie, poprawna polszczyzna
Uczestnicy wyprawy: 1
Nagroda: 100 grzywien
- Do stajni, mówisz... - skrzywiła się lekko, myśląc o typowo stajennym odorze; bukiecie wypełnionym smrodem gnoju, łajna i starych, spoconych chabet. Lubiła konie, ale tylko te szlachetne, majestatyczne stworzenia, które widywała na dworze swojego ojca. Białe rumaki o wspaniałych grzywach i silnych mięśniach napiętych pod lśniącą, srebrzystą skórą.
Stwierdziła jednak, że być może się nie zawiedzie i zgodnie z radą Gerina udała się we wskazanym kierunku, błądząc chwilę po kamiennych korytarzach fortecy Bractwa. Nie czuła się jeszcze w pełni komfortowo krążąc między ciężkimi płytami tych ścian. Plan konstrukcji był dość skomplikowany i pełne przyzwyczajenie się do zagmatwanych kondygnacji budowli nie przychodził szybko nawet tak wybitnym jednostkom jak ona. Nie mniej zapach koni był dość istotną wskazówką, której pozwoliła się ponieść (nie bez marszczenia drobnego noska) aż do samych bram stajni.
- Który z was to Nekker? - zapytała wchodząc do środka i przesłaniając nos dłonią.
Funeris Venatio:
- Ja, siostro. W jakiej sprawie? - Odezwał się ten, który stał przy stosie wielkich skrzyń. Oglądał coś przy nich, spisywał na kawałek pergaminu i kręcił głową, jakby nie dowierzał. Dostrzegł dziewczynę od razu, poznał też bardzo szybko. Był akurat wtedy w kapitularzu, kiedy Wielki Kanclerz witał tę damulkę w ich szeregach. Zimna, oschła, piękna. Tyle zdążył zauważyć.
Faye:
- Przybywam od Geirina. Powiedział, że będziesz miał dla mnie ważne informacje odnośnie tego zadania - odparła krótko i położyła na jednej ze skrzyni obok Nekkera kartkę papieru, którą zerwała z tablicy u Geirina. Liczyła na to, że szybko udzieli odpowiedzi, bo zapach zaczynał się powoli przykrzyć, sama zaś zaczęła odnosić wrażenie, iż jeśli zostanie tu zbyt długo, to na dobre przesiąknie tym smrodem i żadna kąpiel, nawet w towarzystwie aromatycznych soli i pachnących mydeł, nic tu nie zdziała.
Funeris Venatio:
- A tobie jak na imię? Ten poczciwy i sędziwy człowiek to Gerin, nie Gejrin, tak w ogóle. A co do zadania... Udamy się do Donak, stadniny koni, w której ostatnio dzieje się kilka dziwnych rzeczy. Musimy przeprowadzić śledztwo i znaleźć winnych. Ukarać, jeżeli trzeba.
Faye:
- Faye - odparła krótko. - Ruszajmy więc - dodała nie przebierając w słowach, czym prędzej chcąc wydostać się na świeże powietrze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej