Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miękki niczym skała II

<< < (19/29) > >>

Evening Antarii:
Mruknęła zadowolona, biorąc spory łyk i kładąc dłonie na ciepłym kuflu. Cieplejsza krew popłynęła przez palce, ramiona do całego ciała ogrzewając Eve powoli. Wyjęła z sakiewki drobniaki i podała karczmarzowi płacąc za swoje wino. Naczynie opróżnione już do połowy odstawiła na chwilę, by zdjąć buty. Pod nimi powstała oczywiście mała kałuża i ciekło niemiłosiernie... Postawiła je niemal przy samym ogniu, by jak najszybciej wyschły. Spodni ściągać raczej nie będzie... Stanęła więc naprzeciw miłych płomieni, wyciągnęła do nich ręce, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Ciepło łaskotało jej czerwone policzki i nos. W kończynach zaczęła szybciej krążyć krew. Zaczerpnąwszy tej przyjemności, wróciła się napić i wypytać karczmarza.
Poprawiła się na drewnianym stołku i spytała półgłosem:
- Pewnie pan słyszał, iż coś, lub ktoś, niszczy mur...?






390g-5g=385g

Funeris Venatio:
- Mur? - zapytał zdezorientowany. To raczej niezbyt rozgłaszana informacja, że Bractwo ÂŚwitu niszczeje mur. Takie rzeczy się raczej ukrywa, niż rozpowiada na prawo i lewo. Kaszlnął i wrócił do wycierania brudnych kufli brudną szmatką. Prawe oko miał przekrwione, pewnie ze zmęczenia. Na dworze zimno, a swoje trzeba przy takim przybytku robić.

Evening Antarii:
- Nieważne. - powiedziała szybko. - A może... Może mieszkają tu jakieś dokuczliwe istoty po prostu? Nie zauważyliście nic dziwnego? Nic się nie psuje...? - mówiła wciąż do niego, choć nie wyglądał na rozmownego.

Funeris Venatio:
- Ekhm! Ekhm! Nic się nie dzieje, spokój na wsi. - Odpowiedzi towarzyszył następny atak kaszlu, niezbyt długi. Karczmarz przeszedł kilka kroków, a pod jego nogami zaskrzypiały deski. Pod spodem pewnie była jakaś piwnica. Gdzieś w końcu trzeba było trzymać beczki z piwem i mięso. Trzej podróżni, którzy zajmowali jeden ze stołów w kącie, omawiało jakąś sprawę. Była to jedna kobieta niziołek i jej dwóch braci, jak dało się usłyszeć z ledwo dochodzących do dziewczyny rozmów.

Evening Antarii:
Westchnęła tylko zrezygnowana i przez ramię spojrzała na resztę gości. Zlustrowała ich wzrokiem, a potem przez chwilę myślała nad tym, co powiedzieć, jak już odważy się podejść. Nogawki miała już prawie suche, ciało ogrzane, kufel opróżniony, a robaczek pewnie znalazł wyjście spod materiału, choć kilka nieprzyjemnych ugryzień zostawił. Evening wstała więc, by poszukać swej szansy u niziołków. Podeszła pewnym krokiem z wyprostowanymi plecami.
- Witajcie bracia. Mogłabym przysiąść się na chwilę?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej