Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miękki niczym skała II

(1/29) > >>

Evening Antarii:
Evening udała się w okolice strażnicy kowalskiej, jak nakazał Gerin. Chwilę jej zajęło, nim wypatrzyła kogoś, kto wygląda na rycerza, choć wokoło plątało się sporo pospólstwa. W końcu wypatrzyła postawnego mężczyznę.
- Roger Waters? Szukałam pana.



Nazwa wyprawy: Miękki niczym skała II
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Logiczne myślenie, poprawna polszczyzna
Uczestnicy wyprawy: Evening

Funeris Venatio:
//Pragnę wspomnieć, że nie wychodziłaś z kompleksu Bractwa ÂŚwitu, więc wkoło sami rycerze, rekruci, paladyni, mściciele i inni tacy.
Mężczyzna przypatrzył Ci się z zaciekawieniem. Spodobałaś mu się, to nie ulegało wątpliwości, wpadłaś w oko. Uśmiechnął się zawadiacko, wyprężył pierś, chciał nadać swojemu ciału nieco więcej męskości, napiął mięśnie. Od biedy można by uznać, że faktycznie jest wysoko postawionym kapitanem, że dowodzi tą strażnicą, że wszyscy przy południowej bramie są na jego rozkazy. Niestety tak nie było. Był to zwykły rycerz.
- Brat Roger wyruszył przed paroma minutami na patrol, ślicznotko. Ale może ja będę w stanie w czymś Ci pomóc, co? - Mrugnął do Ciebie.

Evening Antarii:
- Hm, więc trochę się spóźniłam, tak? No trudno.  Dostałam od Gerina zadanie u Rogera. Miał mi wszystko wyjaśnić. Ty coś o tym wiesz? A może wiesz gdzie go szukać? - Eve tylko uniosła kąciki ust, gdy spostrzegła, że rycerz chce się jak najlepiej prezentować. Przez chwilę wyglądał nawet zabawnie. Czekając na jego odpowiedź, skrzyżowała ręce na piersiach.

Funeris Venatio:
Na całkiem ładnych piersiach, ocenił szybko mężczyzna. Co prawda napierśnik, jak sama jego nazwa wskazywała, znajdował się na nich i je skrzętnie skrywał, ale każdy przedstawiciel płci silniejszej swoje wiedział.
- No niestety chwilkę jesteś za późno. Jeżeli chcesz, mogę Cię do niego zaprowadzić, daleko nie odeszli - powiedział, ciesząc się na myśl, że odbędzie z Tobą spacer. Chłopak dawno nikogo nie miał i doskwierał mu głód. Mężczyźni...  <ignorant>

Evening Antarii:
- Dobrze by było. Pewnie ich dogonimy jeśli teraz ruszymy. W którą stronę poszli? I jak do ciebie mówić? - Eve spojrzała mu w oczy, a potem wzrokiem ogarnęła plac chcąc już dogonić patrolującego Rogera. Zdawała sobie sprawę z tego, że mało tu mają kobiet i pewnie stąd ten dziwny, momentami zachłanny   wzrok rycerza...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej