Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miękki niczym skała II
Funeris Venatio:
Ocenili dziewczynę badawczym wzrokiem, ale po chwili uznali, że raczej nic złego stać się nie może. Niziołkini wskazała miejsce na ławie koło siebie.
- Co Cię do nas sprowadza, dziewczyno? Widzę, żeś przemoczona, a za oknem już nawet śniegu nie uświadczysz. - Faktycznie, śnieg zalegał cienką warstwą już tylko w lesie i zacienionych miejscach.
Evening Antarii:
Zajęła wskazane miejsce obok kobiety, dziękując przytaknięciem głowy. Zaśmiała się na słowa o tym, że jest przemoczona -To nie od śniegu... Miałam małą przygodę z jeziorkiem. Płytkim, ale jednak. Zaraz pewnie wyschnę. - wyjaśniła uprzejmie. - Szukałam pewnych istot. Jak pewnie myślicie, nie przemoczyłabym się dla zwykłej przyjemności chociażby, zwłaszcza że jest raczej chłodnawo - rzuciła okiem za okno. Oparła się łokciami o stół. - Wiecie... - zaczęła cichym głosem - ... szukam pewnych istot, dość niszczycielskich, małych i przebiegłych. ÂŻyją w tutejszym lesie.
Wodząc wzrokiem, każdemu z osobna, niby to przypadkiem, spojrzała w niziołkowe oczy, szukając zrozumienia i upewniając się, że nie mają złych zamiarów i są przyjaźnie nastawieni.
Funeris Venatio:
- My nie stąd, nie znamy tutejszych lasów. Wyroby rzemieślnicze przyjechaliśmy w Bractwie sprzedać, bo podobno popyt na nie. Rano ruszamy do Zakonu i w faunę raczej zagłębiać się nie mamy zamiaru. Ale okolica ostatnio dziwna, radośniej tu było, jak zeszłego lata gościliśmy w karczmie.
Evening Antarii:
- Nie słyszeliście nic po drodze od tutejszych? Ludzie może coś mówili, że niszczą im się domostwa...?
Funeris Venatio:
- Nie, raczej nie. Zajechaliśmy tutaj przed godzinami, jak się już ściemniało. Za mury i tak by nas nie wpuścili po zmroku, więc czekamy tutaj do rana. Chociaż powiem Ci w koinfidencji, że karczmarz chyba jakiś żywy inwentarz trzyma w piwnicy, a twierdzi, że mięsa już nie ma, same suche placki podał. Ludzie to niewdzięcznicy, bez obrazy oczywiście.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej