Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miękki niczym skała II
Funeris Venatio:
Przemoczona i poważnie zziębnięta dziewczyna wyszła na brzeg i ujrzała małą wioskę, której nazwy nawet nie znała. Ta wioska nie musiała mieć nawet nazwy, bo było to ledwie kilka zabudowań. Z racji tego, że znajdowała się przy szlaku, to była tam też i karczma. To jej światła widziała z ostatniego drzewa.
Evening Antarii:
Najpierw spojrzała na wioskę - potem za siebie na przebyte jeziorko. Na jej oczach malowało się zdziwienie... Przeszłam tyle, by się cofnąć? Ale później zdała sobie sprawę, iż w tej karczmie mogłaby odpocząć chwilę i się ogrzać, bo przeziębić się jest łatwo, gorzej z wyleczeniem. I popytać miejscowych można, o to, czy coś słyszeli, widzieli... Ucieszona wizją ciepłej karczmy i suchymi spodniami, ruszyła przed siebie w stronę świateł.
Funeris Venatio:
Karczma, jak to karczma. Wysoki budynek, dwupiętrowy, z własną niewielką stajnią na konie podróżnych. Przez okno dało się zauważyć, że w środku siedziały ze trzy osoby i sam karczmarz, za szynkwasem.
Evening Antarii:
Wchodząc, na twarzy poczuła ciepło, jednak różnica temperatur chyba nie była aż tak duża. Było pusto, wiadomo, wioska mała, pora już późna i w chłody ciężko podróżować. Rozejrzała się, znalazła sobie miejsce - prawie naprzeciwko karczmarza, by czuć się bezpieczniej, choć i gospodarza pewna nie była.
- Poproszę coś ciepłego do picia. - powiedziała w końcu.
Funeris Venatio:
Gospodarz zakaszlał przeciągle podaj dziewczynie dzban grzanego wina.
- 5 grzywien - powiedział raczej ostro i wcale oschle. Drakońskie ceny. Os rozpalonego komina biło ciepło, które mogło osuszyć umoczone spodnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej