Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miękki niczym skała II

<< < (15/29) > >>

Evening Antarii:
Z tego ważnego powodu, "bo ciemno i w ogóle", postanowiła krok po kroku wejść wyżej. Chwytała się gałęzi nad nią i obok niej, pomagała sobie nogami, by nie obciążać ramion. Może z daleka wyglądałaby jak jakaś małpka... może niekoniecznie szybka i zwinna, ale skuteczna. Evening przypomniał się ogród za domem, gdzie przesiadywała wieczorami na drzewach owocowych, zajadając przekąski, a pestkami plując w dół. O ile wtedy mogła pozwolić sobie na nieuwagę, bo drzewa w sadzie wysokie nie były, a konary miały szerokie, to teraz starała się przewidzieć każdy krok w górę. Im wyżej, tym "grunt" pod nogami stawał się cieńszy i mniej wytrzymały. Gałęzi było więcej, ale były bardziej liche. Do celu na szczęście dotarła - to to, co widziała z dołu...

Funeris Venatio:
Tym czymś okazała się lina. Przytwierdzona do jednej z gałęzi, gdzie dało się dostrzec kilka śladów pazurów, biegła aż do drugiego drzewa, oddalonego o dwadzieścia metrów licząc od nasady pnia. Gałęzie na tej wysokości znajdowały się od siebie ledwie o kilka metrów, na pewno nie więcej. Nic dziwnego, że z podłoża mało kto mógł je dostrzec, a już zwłaszcza w zimową noc.

Evening Antarii:
Lina nie była długa, choć z pewnością pomagała przy przejściu między drzewami. Eve mimowolnie spojrzała w dół... Mogło być gorzej. Ta "ścieżka" zapewne była często uczęszczana, a na pewno używana niedawno przez trablina-tchórza, który jej uciekł tędy i zostawił ślady. Evening najpierw szarpnęła linę - wyglądała na solidną. Chwilę później po kilku ostrożnych ruchach, miała linę między dłońmi i oplotła ją dodatkowo nogami... i zwisała plecami w dół. Tak wydawało jej się najbezpieczniej. Przecież nie jest tak lekka jak stworki i nie ma pazurów, by wbić się nimi w korę. Systematycznie przesuwała się w stronę kolejnego drzewa, a lina z nią przyjęła bardziej paraboliczny kształt.

Funeris Venatio:
Eve szybko znalazła się po drugiej stronie, gdzie ujrzała... drugą linę. Przywiązana była do innego konaru i spinała to konkretne drzewo z następnym. Sprytne, trabliny nie pozostawiały żadnych śladów na ziemi, przynajmniej przez jakiś tam kawałek, co mogło zgubić ewentualną pogoń. Dziewczyna nie wiedziała jeszcze ile jest tych lin i jak daleko sięgają.

Evening Antarii:
No cóż, skoro odnalazła ich tajemne ścieżki ukryte latem wśród liści - nie będzie się teraz cofać. Chciała pójść tą samą ścieżką co trabliny, a może po drodze odkryje coś ciekawego? A wspinanie szło jej co raz lepiej! Chwytała się pewniej i mocniej. Dróżka była uczęszczana, ślady pazurów były nawet świeże. To tędy uciekał trablin-tchórz, który jej zwiał? Sprytnie to sobie wymyśliły... W konarach zapewne mogą czuć się bezpieczniej niż na ziemii. Nie zwlekając, przeszła przez kolejną linę między drzewami. Niezła rozrywka. Może kiedyś stworzą parki linowe?...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej