Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miękki niczym skała II
Funeris Venatio:
Nadal nic. Evening uciekł jakiś szczegół z tego, co zastała. W miejscu gdzie stała, pod tym jednym konkretnym drzewem, nie działo się nic.
Evening Antarii:
Odpowiadała jej tylko cisza, dalsze wołanie nie miało sensu. W końcu łuk i strzały schowała, bo... niepotrzebnie je wyciągała. Ale w ciemności wiele rzeczy może się przewidzieć, a powyginane gałęzie tworzą najróżniejsze kształty. Zbliżyła się do kory drzewa, wewnętrzną stroną dłoni musnęła zadrapanie w drewnie. Było świeże, zrobione niedawno, zapewne przed kilkoma minutami. Eve oceniła więc swoje umiejętności wspinaczkowe na raczej dobre. Oceniła też i drzewo - nie było bardzo wysokie, a grube gałęzie z łatwością ją utrzymają. Wyciągnęła ręce do góry i zwiesiła się na jednej z gałęzi na kilka sekund, sprawdzając jej stabilność. Musi przyjrzeć się temu bliżej.
Funeris Venatio:
Eve doskoczyła do jednej z gałęzi, ale ledwo co. Wisiała na wyciągniętych rękach i musiała użyć siły, by się podciągnąć, bo to był taki grab:
Tylko bez liści i całej tej zielonej otoczki, bo w końcu zima przyszła. "To coś, co spinało dwa drzewa" (nomen omen identyczne, dosłownie) znajdowało się na wysokości jakichś 5,5 metra od podłoża. Wspinać się, nie wspinać?
Evening Antarii:
Nie po takich drzewach Evening się wspinała w dzieciństwie... Wystarczyło użyć trochę siły i zwinności. Ta umiejętność musiała zostać jej z tamtych czasów, bowiem chwilę potem starała się już utrzymać równowagę na gałęzi. Staranie chwyciła się konaru i iw końcu znalazła wygodne miejsce.
Funeris Venatio:
Z tej wysokości, przeciskając wzrok między konarami i gałęziami, Eve nadal nie potrafiła ocenić co to takiego, to coś, co spina dwa drzewa. Bo ciemno było i w ogóle...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej