Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miękki niczym skała II

<< < (13/29) > >>

Evening Antarii:
Droga w ciemnościach, przez topniejący śnieg, może nie należała do najprzyjemniejszych spacerków w jej życiu. Nogi wgłębiały się w śnieg i musiała o wiele więcej energii zużywać na samo chodzenie. Jednak świeże, rześkie powietrze nie zaszkodzi. Dobrze robi na cerę. Po drodze myślała, jak wiadomo, o bzdurach, ale starała się nasłuchiwać i pozostać czujną. ÂŻe też chciało im się tyle iść do muru... Po cholerę? . Gdy doszła, odpoczęła przy drzewie; potem obeszła je dookoła. To tu? To tutaj się chowają? Zadarła głowę do góry, wpatrując się w puste gałęzie grabu.

Funeris Venatio:
W koronie drzewa Eve dostrzegła ciemną kreskę, która spinała to drzewo z następnym, stojącym obok. Nie wyglądało to jak gałąź. Na korze grabu było kilka świeżych i całkiem wyraźnych zadrapań, jakby ktoś zatopił w niej swoje ostre pazury.

Evening Antarii:
- O kurwa... - mruknęła pod nosem, wciąż mając spojrzenie wbite w górę drzew. Co to jest?... ÂŚwieże zadrapania, jakieś podejrzane rzeczy na górze mówiły same za siebie. Nie miała wątpliwości, że ją widziały, słyszały i czuły. W razie czego przygotowała łuk i wyciągnęła jedną strzałę, ale na razie czekała na to, co zrobią małe istoty. Cięciwę naciągnęła lekko, by nie zwlekać ze strzałem.

Funeris Venatio:
Nic się jednak nie stało.

Evening Antarii:
Ciemności, gęste gałęzie... nie pomagały jej. Teraz stała cicho, chciała usłyszeć najdrobniejszy dźwięk. Białe obłoczki pary miarowo wylatywały z jej ust.
- Pokaż się, czymkolwiek jesteś! - powiedziała to podniesionym głosem, chcąc ostrzec metrowe stworki (bo chyba o swojej obecności nie musiała ich powiadamiać), czy cokolwiek innego tam siedziało. I przypomniało jej się o tej żrącej substancji, którą mogłaby jakoś wykorzystać przeciwko nim...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej