Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miękki niczym skała II
Funeris Venatio:
Trablin nie miał przy sobie nic oprócz małej paczuszki, w środku której było zawinięte małe puzdereczko z dziwnie śmierdzącą maścią. Pachniało niby jakimś łojem, niby moczem, tak naprawdę to trudno było określić. Lepiło się strasznie i było jakby trochę dziwnie matowe. Evening zauważyła, że po jakimś czasie to, co przylepiło jej się do palca zaczęło piec. ÂŚnieg szybko zmył niezidentyfikowane "coś", lecz zaczerwienienie skóry jeszcze przez moment pozostało. Trablin nie żył, czas uciekał. Było mroźno i ciemno.
Evening Antarii:
To coś było żrące i, tak jak skórę, mogło niszczyć też mury. Evening postanowiła to sprawdzić, wracając na górę. Musiała się pospieszyć, policzki miała czerwone, ruszyła więc żwawym krokiem drogą przez bramę, chcąc zbliżyć się do pozostałych dwóch trablinów przy załomie i zbadać działanie cuchnącej substancji na ściany murowania.
Funeris Venatio:
Evening ruszyła niedaleko linii drzew, gdzie zaczynała się pusta przestrzeń, gdyż tak właśnie było najszybciej i najbliżej. Będąc jeszcze w lasku usłyszała, jak dwa trabliny idą już po otwartej przestrzeni i zmierzały do miejsca, gdzie miał czekać ich trzeci bliźniak. Jeden rozkaszlał się niemiłosiernie, co pozwoliło go mniej więcej zlokalizować w ciemnościach. Był co najwyżej 100 metrów dalej, przy czym do skraju wykarczowanej polanki brakowało Evening 20 metrów.
Evening Antarii:
Usłyszała, że trablinów nie ma już na górze. Zeszły na dół i teraz słyszała kasłanie jednego z nich, więc wiedziała gdzie są. Zawróciła więc, starając się zachowywać cicho, stawiać kroki tak, by śnieg mocno nie skrzypiał pod jej stopami. Ruszyła w stronę, skąd dochodziły dźwięki.
Funeris Venatio:
- Gdzie Ciulek? Miał czekać, zasmarkaniec jeden! - Evening usłyszała jednego z trablinów jakieś 45 metrów przed sobą. Niewyraźnie dostrzegła dwie sylwetki, które oddalały się do miejsca, gdzie poszedł Ciulek.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej