Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miękki niczym skała II
Funeris Venatio:
Karczmarz chyba jednak przejął się cała sytuacją, bo podszedł do klapy w podłodze i ją otworzył na oścież. Było ciemno, gówno było widać. Znaczy się, narrator chciał napisać, że nic nie widać. O tak, dokładnie - nic nie widać.
Ogólnie to sprawy miały się tak... Dwójka niziołków stała z krótkimi mieczami za szynkwasem, od strony wyjścia z karczmy. Lada była wysoka dla nich, musieliby ją obejść. Karczmarz otworzył kwadratową klapę, która miała jakiś metr szerokości i stanął następny metr dalej. W dół prowadziła drabinka, lecz nie było widać nic na dole, bo było ciemno, jako już się rzekło.
Evening Antarii:
Klapa zaskrzypiała i Eve w końcu (nie) mogła dojrzeć co jest w środku. Westchnęła tylko zrezygnowana, ukucnęła nad wejściem rozglądając się raz w prawo, raz w lewo, ale i tak gówno było widać. To znaczy... nic nie było widać. Uniosła brew i z wyrzutem spojrzała na gospodarza. -Może jakąś świecę podacie, hm? - tylko to zdążyła powiedzieć i już schodziła w dół. Drabinka raczej mało solidna, za to sprowadziła Evening w miarę bezpiecznie w owe ciemności.-Tylko mnie tu nie zamknijcie. - rzekła ironicznie do pozostałych na górze, jakby nie chciała kusić losu, choć teraz jej się zdawało, że to będzie bardziej prawdopodobne, niż gdyby tego nie mówiła. No cóż... Stojąc tam tak na dole, męcząc oczy, starała się chociażby coś wyszukać zmysłem dotyku, na przykład. Przeszła tak kilkadziesiąt centymetrów, wróciła znów pod otwór klapy i spojrzała w górę, czekając na jakieś źródło światła chociażby...
Funeris Venatio:
Jedna pochodnia leżała w zasięgu wzroku, tuż przy drabince na stojaku. A na półeczce obok było krzesiwo. Takie tam zrządzenie losu.
Evening Antarii:
O, jak miło.
Wzięła krzemień w dłoń i uderzyła kilka razy w żelazny kawałek. Po chwili wesołe iskierki tańczyły już na pochodni. Eve dmuchnęła raz, tak na wszelki wypadek, podsycając jeszcze bardziej płomień. Pomieszczenie rozświetliło się wokół niej, ukazując co skrywa piwnica...
Funeris Venatio:
Trablina! Skoczył do przodu, będąc nieco ponad metr dalej. Chciał ciachnąć pazurami i wgryźć się... gdziekolwiek. Piwniczka duża nie była, po dwa metry na prawo i lewo, do tyłu zero przestrzeni (bo drabina), do przodu z 5 metrów. No i tyle.
1x Trablin
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej