Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miękki niczym skała II
Funeris Venatio:
- Nie pokazuję - odparł karczmarz. Bo niby czemu miałby pokazać? Jeżeli byłby młodym kawalerem, to pewnie by się z chęcią wybrał do piwniczki z młodą dziewczyną, ale w tym wieku? Jak mu nic nie staje? Niedoczekanie.
- Zamawia coś, czy tylko gadać będzie?
Evening Antarii:
Przemilczała jego pytanie. Posiedziała chwilę patrząc się w ogień, trochę w ciemność w oknie. Na nogawkach nie było już śladu wody - były ciepłe i przyjemne, tak samo jak buty. W końcu zdenerwowana trochę, może swoją bezradnością, brakiem cierpliwości, wstała gwałtownie. Najpierw ukucnęła na stołku, by zaraz potem przejść przez szynkwas i spać miękko na podłogę po drugiej stronie. Znalazła się na wprost gburowatego karczmarza, stanęła na palcach, by wyglądać na choć trochę wyższą i przystawiła ostrą końcówkę miecza do jego gardła. Na twarzy malowało mu się przede wszystkim zdziwienie. Czym miałby się bronić? Drewnianymi kuflami?
- Pokaż, co masz w piwnicy - rozkazała , starając się niemal wrzasnąć i brzmieć groźniej.
Funeris Venatio:
Karczmarz nie odezwał się ani słowem. Sparaliżowany strachem opuścił brudny kufel, który rozbił się o brudną podłogę z brudnych desek. Brudna ręka nadal trzymała brudną szmatkę. Dwójka niziołków dobyła krótkich mieczy i wstała zza ławy.
- Panienko, spokojnie... Odłóż miecz.
Evening Antarii:
Odpuściła tylko trochę, oręż wciąż miała przygotowaną. - Pokaż, gdzie jest wejście. - oznajmiła delikatnym głosem.
Rzuciła okiem na pozostałych gości, zaniepokojonych tym faktem, ale Eve nikomu nie chciała robić przecież krzywdy. Ostrze nie dotykało już skóry szyi karczmarza, a w głosie nie było irytacji.
Funeris Venatio:
- Nie rób nic głupiego, wyjdź zza lady. Schowaj broń, a nikomu nic się złego nie stanie. - To mówił ten starszy z dwójki braci. Nie rozumiał poczynań dziewczyny. A wydawała się taka spokojna, ułożona. A tu co? Zbójnik.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej