Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miękki niczym skała II
Evening Antarii:
To dlatego gospodarz nie był zbyt rozmowny i gburowaty... - No tak, to podejrzane - uniosła kąciki ust. - Dziękuję wam bracia... i siostro. - pożegnała ich uśmiechem, gdy wysłuchała niziołkini. Podeszła do ogniska, chwyciła obuwie w dłonie sprawdzając, czy jest suche. Okazało się, że ciepły ogień wysuszył je i Eve nałożyła buty. Spodnie były mokre jeszcze tylko w okolicy ud, co było raczej niekomfortowe, ale suszenie szło szybko. Usiadła na swoim starym miejscu na przeciw karczmarza i uważnie mu się przyglądała.
Funeris Venatio:
A on, jak to miał w zwyczaju, wycierał brudną szmatką brudny kufel. Raz sobie kaszlnął, wytarł twarz ową szmatką i powrócił do wycierania.
Evening Antarii:
Niziołki naprowadziły Eve trochę... Teraz nie wiedziała jak zacząć, jak wspomnieć o piwnicy. Odchyliła się lekko do przodu, zaglądając co jest za blatem, ale niewiele zobaczyła, a dalsze starania byłyby podejrzane.
- Ekhem... gdzie trzymacie żywność, wina i zapasy? - zagadnęła niewinnie.
Funeris Venatio:
- A co Cię to? - ton karczmarza był niezwykle pretensjonalny.
Evening Antarii:
- Tak tylko pytam... - burknęła urażona Eve. - Ale mógłby mi pan pokazać karczmę "od kuchni". Zawsze byłam tego ciekawa. Jakieś tajemne pomieszczenia, maszyny, magazyny?... Co tam trzymacie? Alkohole, konfitury, mięsa? - wymieniła szybko, zapewne zbijając go z tropu. - Co panu szkodzi? - i spojrzała na niego zalotnie, choć tak naprawdę nie wiedziała jak go przekonać do tego dziwnego "zwiedzania".
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej