Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miękki niczym skała II
Evening Antarii:
Evening kiwnęła głową na znak, że wszystko zrozumiała i dokładnie go wysłuchała. Postanowiła poczekać tutaj, aż się ściemni, potem pójdzie nasłuchiwać i szukać śladów. Noc naszczęście ma być pogodna, co jej sprzyjało. Cokolwiek to jest - Eve musi się dowiedzieć czyja to sprawka.
- Rozumiem, Bracie.
Funeris Venatio:
Było mroźno, ale dawało się wytrzymać. Evening zauważyła, że wokół jest już naprawdę ciemno, strażnicy na murach nawoływali się co chwila. Stała tak po środku niczego i czekała na jakiś znak. Taka odsłonięta i widoczna. Ktoś, kto by się zbliżał, bez trudu by ją dostrzegł.
Evening Antarii:
Słysząc jedynie znajome głosy braci, przypomniała sobie, że to, co niszczy mur, nie może jej przecież zobaczyć. Rzeźki wiatr zdążył już odznaczyć się na jej policzkach. Wtuliła się trochę bardziej w materiał stroju i postanowiła choć odrobinę się schować, czy ukryć. Starała się znaleźć odpowiednie miejsce.
Funeris Venatio:
Idąc w stronę bramy południowej musiałaby przejść jakieś 400 metrów, by schować się za załomem. Podobnie w drugą stronę. Gdzieś tam na dole Evening usłyszała stłumiony chichot.
Evening Antarii:
Jej uwagę przykuły teraz dźwięki z dołu. Ukucnęła i przywarła plecami do muru, by choć trochę się wtopić w ciemne otoczenie. Zmrużyła powieki - chciała coś dostrzec tam na dole, ale oczy odmiawiały posłuszeństwa. Czasami zdawało jej się, że coś w koronach drzew w oddali się rusza, ale to tylko ciemność płatała jej figle. Słuchała więc i czekała na kolejny chichot.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej