Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miękki niczym skała II

<< < (4/29) > >>

Funeris Venatio:
Niestety będąc przypartą do muru nie mogła widzieć tego, co się działo jakieś 10 metrów do przodu i dwadzieścia metrów w dół. Ta specyficzna, porośnięta lasem kotlinka była intrygująca. Drugi chichot, jakby zdecydowanie... wyżej? Coś się wspinało po zboczu. Wspinało się w miarę szybko, będąc teraz na wysokości sześciu metrów nad powierzchnią ziemi, z której startowało. Za jakieś 2 minuty to coś, lub ten ktoś, powinno się znaleźć na szczycie, tuż przed murem.

Evening Antarii:
W końcu postanowiła udać się szybko i po cichu do bramy południowej. Gdy tam dotarła, schowała się by nie spłoszyć istot. Nadstawiała uszu i... oczu na tyle, ile dała radę. Momentami nawet wstrzymywała oddech, by lepiej słyszeć. Owe postacie pewnie zdążyły dotrzeć na górę - pod mur.

Funeris Venatio:
Evening stała już przy bramie południowej, gdy dwie niewielkie istoty wspięły się na samą górę. Zachowywały się teraz niezwykle cicho i starannie stawiały każdy krok, by nie wywołać żadnego szmeru. Zabrały się do bliżej niezidentyfikowanej roboty, czego oczywiście Evening nie mogła zobaczyć, bo stała grubo ponad kilometr dalej niż dwójka sabotażystów. A wystarczyło się schować za zakrętem muru, zdecydowanie bliżej i z lepszym punktem widokowym. Chociaż, z drugiej strony, w tej właśnie chwili Evening miała lepszą możliwość dostania się do kotlinki. Wędrówka ta zajęłaby jej jakieś 10 minut, może nawet 7. Należało szybko podjąć jakąś decyzję.

//Mapka:

Evening Antarii:
Po chwili namysłu, po dość głupiej sytuacji , Eve postanowiła drogą zejść do owej kotlinki. Może z dołu uda jej się zobaczyć co dzieje się przy murze i przejdzie niezauważona. Jedynym warunkiem jest to, że musi się pospieszyć, nim szkodniki się ulotnią, a droga zajmie przecież kilka minut.


//Doceniam twój niezwykły "zmysł graficzny" :)

Funeris Venatio:
Eve szła najpierw trochę na południe, szlakiem. Z prawej zaraz zaczęły rosnąć pojedyncze drzewka, które przerodziły się w całkiem gęsty las, gdy teren na zachodzie zaczął gwałtownie opadać do tejże jakże ślicznej kotlinki, które wyrosła (a raczej zapadła się) tuż pod Bractwem ÂŚwitu. Dziewczyna skręciła w tamtą stronę w miejscu, gdzie teren pozwalał na bezproblemowe zejście. Należało uważać - zalegający śnieg i wszechobecne oblodzenie dawało się we znaki. Gdy Eve weszła między drzewa, ruszyła przed siebie w stronę ściany urwiska. Dotarła na skraj lasu. Przed sobą miała jakieś 200 metrów czystej przestrzeni, na końcu której była oblodzona i poprzetykana wystającymi korzeniami ziemna ściana. Było ciemno, chłodno, a godzina zbliżała się już dwudziesta. Oczywistym było, że nie zobaczy stąd co się dzieje u samej podstawy muru.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej