Ponownie zaczerpnął energii magicznej ze swojej duszy i ponownie stworzył przed sobą barierę mortokinetyczną, która odbiła ognisty pocisk.
Postanowił nie czekać na reakcję Rakbara i samemu przejść do działania. Męczyli się z kulami już byt długo, więc Elrond stwierdził, że jego kompan to zrozumie.
Skoncentrował się więc na magii płynącej w jego duszy i wydobył tyle energii ile potrzebował. Wypowiedział słowa inkantacji rozpościerając dłonie niczym kaznodzieja na kazaniu.
- Aresh Isgrash! - nad jego lewą dłonią zmaterializował się gruda pyłu, która momentalnie powiększyła swoją objętość, by stwardnieć i stać się bryłą kamienia.
- Izipash ipush! - nad jego prawą dłonią zmaterializowała się kula wyładowań elektrycznych. Najzwyklejszy piorun kulisty, który wyczarował setki razy.
Cisnął dzięki mortokinezie najpierw kamienny pocisk w niebieską kulą, a chwilę z nim drugi pocisk, wypełniony piorunami.