// 2 kule naładowane ogniem
Wypuścił tylko wolno powietrze. Nic więcej. Spojrzał na dwie płonące czerwienieścią kule. Odetchnął głęboko natleniając porządnie mózg. Skupił się, zamknął oczy. Skoncentrował mocno na sobie, kuli, a przede wszystkim na magii. Gdy otworzył oczy energia magiczna wpłynęła z jego duszy do ciała. Wyciągnął przed siebie dłoń, pokierował magię do palców. I dalej nad otwartą dłoń wypowiadając słowa które sprawiały, że magia przybierała widzialne kształty.
- Izipash ipush - buchnęło iskrami, a salę rozświetliły niebieskie błyski wydobywające się z prężnie rozwijającej się kuli wyładowań elektrycznych, które wirowały wokół niezliczonych swoich osi coraz szybciej. Wydał na czar dużo energii, może zbyt dużo, ale miał jej pod dostatkiem i znał swoje ograniczenia. Umiejętnością manipulowania energią magiczną w przestrzeni wokół niego, którą nazwano po prostu mortokinezą, cisnął stworzonym pociskiem wprost w jedną z kul naładowanych ogniem.