Tereny Valfden > Dział Wypraw

Czystki

<< < (6/10) > >>

Melkior Tacticus:
Nim zabraliśmy się za przeszukiwanie z piwnicy wyszedł grubaśny człowiek.
- Mietek co wy odper... o kurwa... Nie wiedział jak ma zareagować na widok zarżniętych kumpli, nogi ugięły mu się w kolanach ale szybko wstał i usiłował zwiać w głąb posiadłości.
- Chce go żywcem!

Nawaar:
- Jak go, chcesz to sam pójdź. Powiedział bez emocji i dodał. - Ja mogę pomóc go chwycić. Rzekłszy to ruszył za człowiekiem w pogoń. Dhampir w iście wampirzym stylu, biegł za celem ten próbował różnych sztuczek, a to przewrócił jakieś krzesło, które Silva przeskoczył, rzucał wazonami i inni drobnymi przedmiotami, ale nawet to mu nie pomogło, bo rzucał nimi na oślep, a poza tym bez większych problemów je unikał. W ostatnim akcie wbiegł na schody i próbował uciec górą, jednakże dhampir był szybszy i na ostatnim schodku zahaczył jego nogę. Człowiek przewrócił się do tyłu i zleciał, ze schodów miał dużo szczęścia, że wylądował na swoim brzuchu. Choć spotkanie naszej dwuosobowej ekipy, może się okazać szczęściem w nieszczęściu, ale to czas pokaże. Ostatnim etapem było zawołanie władczego elfa. - Mam go!. Powiedział krótko, acz treściwie.

Melkior Tacticus:
- Nie pyszcz Samir. Ja tu wydaje polecenia... - powiedział podchodząc bliżej.
- Kim wy kurwa jesteście co? Czy wy wiecei z kim zadarliście? Zaraz się dowiecie pewnie bo zdąrzyłem zauważyć że ktoś wam spierdolił... hehe...
- My tylko wykonujemy zlecenie, nie obchodzi nas kto i co jest celem... - Melkior dał znak Samirowi by ten zlazł z grubasa.
- A powinno gówniarze... to bimbrownia Vladimira, jedna z kilku na Valfden. Co? Nie powiedzieli wam na co się porywacie? Nie nosicie żadnych znaków, lepiej to i dla was. Za góra 15 minut będzie tu plu... Nie dokończył, Melkior z zimną krwią przebił go mieczem.
- Yarpen dostanie wpierdol... przypomnij mi jak wrócimy. Zejdź do piwnicy i rozlej alkohol i oliwę z lamp aż do wejściowych drzwi. Wysadzimy to w pizdu

Nawaar:
- Nie zapomnę, ale trzeba będzie wrzucić te zwłoki z podwórza. Powiedział i zszedł do piwnicy. To, co tam ujrzał zaskoczyło go. Tyle butli wszelakich trunków, coraz to doskonalsza aparatura. Wszędzie się walały różne przepisy, jak i półprodukty nie mogło również zabraknąć, wszech obecnego syfu i brudu. Nawet w miejscu pracy, nie umieli zachować porządku. Ale jak to mawiają, co niektórzy byle sponiewierało. Dhampir nie zamierzał nawet próbować, w końcu nie był zapyziałym krasnoludem, więc zrobił to o co go proszono. Silva dobrał się do pojemników z alkoholem i zaczął je rozwalać na dole swym srebrnym mieczem, który powoli przesiąkał już alkoholem i to nie tym z najwyższej półki. Wojownikowi nie zostało wiele do zrobienia, ostatnią rzeczą było zebranie z lamp oliwy i powoli rozlewanie go w piwnicy. Gdy to uczynił zaczął iść na górę, powoli robiąc ślad z oliwy w końcu dotarł do salonu. Tymczasowo pozostawił oliwę i zaczął przeszukiwać zwłoki, bo to mu przerwano. -No, co !?, z gołymi rękami nie wyjdę. Powiedział przeszukując ciała i zabierając 2 sztylety, aby następnie zabrać się dalej za substancję łatwopalną. Dhampir dotarł do wyważonych drzwi. - Podpalaj i spadamy!. Wykrzyknął w stronę elfa.

Zabieram:

2Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra.

// Staty, po wyprawie mi dasz. Ok?.

Melkior Tacticus:
- Nic nie wrzucam... Melkior chwycił jedną z pochodni wiszących na zewnątrz i cisnął ją do wnętrza budynku, oliwa i alkohol niemal natychmiast się zapaliły,  w tym samym czasie dwójka bękartów zniknęła gdzieś w zaukach dzielnicy portowej. Chwilę później jak nie jebło, jak nie pizdło... mieszkańcy portu mogli podziwiać piękną kulę ognia i dymu unoszącą się nad nieużywaną częścią portu. Melkior i Silvaster spokojnie weszli do tawerny u Tomiego...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej