Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czystki
Melkior Tacticus:
- Kurwa... Dhampir ruszył za szybko, ale tylko trochę. Dokończył naciąganie łuku, przycelował i wypuścił pocisk który bezbłędnie trafił w serce bandyty, drugi nie wiedział co się dzieje...
1xBandyta
Nawaar:
Dhampir uwielbiał ten moment zaskoczenia, na twarzach przeciwników. Choć w głębi ducha czuł, że za szybko wybiegł, lecz teraz nie miał czasu na rozmyślanie. Trzymając miecz w rękach natarł, na bandytę ten już chciał dobyć sztyletu, ale dhampir wykorzystując swoją dzikość doszedł do człowieka i w odpowiedniej chwili zamachnął się mieczem, którym trafił w przedramię odcinając ją srebrna klinga przecięła kość, jak dobry nóż do masła. Część łapy opadłą na ziemię, jeszcze dygocząc resztki krwi i nerwy jeszcze chwilę działały, aby w końcu ustać i zastygnąć na miejscu. Przeciwnik odruchowo złapał się za żywą ranę, już chciał się drzeć wniebogłosy, ale Silva znów odpowiednio zareagował i ostatecznym machnięciem trafił srebrną klingą w szyję człowieka uspokajając jego zamiary krzyczenia. Ten już nie wiedział co, ma robić jednak chwycił się teraz za gardło i upadł na kolana. Obie rany były, na tyle śmiertelne że człowiek zmarł w męczarniach. Także, po udanej akcji Silva odwrócił się w stronę elfa machając mu, że droga wolna. W tak zwanym między czasie, dhampir przeszukiwał ofiary ich skutecznego ataku.
// Mają jakieś drobne?.
Melkior Tacticus:
//22 grzywny.
Melkior zaś podbiegł trzymając w ręku krasnoludzki sihil. Niebieskawe ostrze połyskiwało w świetle księżyców planety.
- Prosta robota. Teraz tak, wykopiesz drzwi i wpadamy tam rąbiąc co najdzie na miecz. Na twój sygnał.
Nawaar:
- Dobrze strzelasz. Pochwalił elfa za szybką reakcję. - No to lećmy. Dhampir podbiegł razem z elfem, ciągle trzymając miecz w dłoniach. Podchodząc, pod drzwi spróbował coś usłyszeć. Jakieś kroki, albo dźwięki. Mogło to posłużyć lepszemu atakowi.
Melkior Tacticus:
Usłyszałeś odgłosy jakie zwykle towarzyszą pijackiej bibie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej