Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy Mirty nie daje zaznać spokoju
Rakbar Nasard:
Rakbar podążył za kompanem i skoczył w otwór. Nim to zrobił zebrał nieco ziemi w garść i wsunął w kieszeń. Wylądował nieco niemrawie i z małymi trudnościami, bo w przeciwieństwie do jaszczurczego znajomego, nie był akrobatycznie uzdolniony. Utrzymywał swoją psioniczna tarczę. Kiedy mijał stare regały i skrzynie, podszedł do nich. Wspomagając się bułatem, przeszukał meble. Kiedy skończył i zabrał co cenniejsze, ruszył dalej...
- To są odpowiednie warunki na stworzenie golema. W każdej chwili mogę go przyzwać, wszak nie wiemy co tam nas czeka. - skomentował powiększający się tunel.
Canis:
Znalazłeś list zapisany w języku starowampirycznym. Znając ich język mogłeś go swobodnie przetłumaczyć i zrozumieć.
Zrozumiałeś z treści, że zapieczętowano urządzenie draconów, dezaktywowano je. Na temat tego czym to jest nie jesteś w stanie wywnioskować. Zrozumiałeś, że dotyczy to jaszczuroludzi, niewolników draconów.
Rakbar Nasard:
- Salazarze... Spójrz, co znalazłem. - powiedział, podając mu kartkę. - Aktywacja dracońskiego teleportu poprzez wypowiedzenie inkantacji? Mistrz Isentor mnie to już pokazywał.
Canis:
Salazar przeczytał.
- Jakiego teleportu. Tu nie ma określone jakie jest to urządzenie. dezaktywowano je, czyli albo zniszczono, albo pozbyto się zasilania. nawet nie wiadomo do czego to ma być. Bezwartościowa notatka. - Powiedział oddając Rakbarowi kwitek i ruszył w głąb tunelu.
Tunel prowadził delikatnie w dół. Będąc w tunelu dostrzegliście wbite w kamienne ściany uchwyty w odległości 10 metrów od siebie a w nich pochodnie. Salazar sięgnął po jedną i przyjrzał się. nie była wykorzystana, cała, w sam raz idealna...
- Czy mógłbyś...? - Spytał podstawiając Rakbarowi jedną z pochodni.
Rakbar Nasard:
- Proszę. - powiedział, po czym zaczął oddziaływać pirokinezą na łatwopalny koniec pochodni, który pod wpływem drgań i ogrzewania się cząsteczek zapłonął. Szczyt pochodni wybuch nienaturalnie wielkim ogniem, by stopniowo osiągnąć wielkość normalnego płomienia na pochodni. - Ja ma nawyk polegania tylko na magii; ona rozleniwia. - przyznał, dosyć niechętnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej