Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy Mirty nie daje zaznać spokoju
Rakbar Nasard:
A Rakbar czekał i w ogóle...
Canis:
- Pożyczyłem tydzień temu pieniądze pewnym ludziom. mieli mi jutro oddać kasę...
Salazar szedł i szedł dalej.
Rakbar Nasard:
Rakbar rzucił lejce na Drzewca, który zsunął konary i ścisnął je, uniemożliwiając ewentualną ucieczkę koni. Mag zeszedł z konia i ruszył za Salazarem.
// W jakim stanie jest ten dom? Gasimy? :D
Canis:
Salazar był już w połowie drogi do domu, gdy Rakbar zszedł z konia. Jaszczur uważnie przyjrzał się otoczeniu, chciał dostrzec detale i szczegóły, niecodzienne rzeczy wokół domostwa, by móc podjąć działania.
A Rakbar szedł kawałek z tyłu, więc nie widział w całości tego, co dojrzał Jaszczur.
Nic specyficznego w samym pożarze. pożar zajął się od narożnika domu, gdzie widać było płonącą belkę, była tam kupka siana, bądź słomy, cholera wie, która zajęła się ogniem i po belce ściennej sięgnęła słomianego dachu. cały dach ze słomy wykonany płonął żywym ogniem unosząc kłęby dymu i ognia w górę. Salazar będąc bliżej dojrzał 4 niezidentyfikowane postacie wychodzące z domu i niosące coś ukradkiem.
Rakbar Nasard:
Rakbar coraz bardziej żałował, że zna tylko jeden żywioł. Ale cóż, nie mógł poznać kolejnego, gdyż musi przejść test. A test... prędko raczej nie nastąpi. Dlatego mag szedł w kierunku płonącego domu z poczuciem bezradności... Aż nie natchnęła go myśl, aby tymczasowo powołać do życia golema, który mógłby płonące części domu oddzielić od reszty, by choć ściany domu uratować. Schylił się więc i podniósł garść ziemi, którą umieścił przed sobą z pomocą psioniki i przelał weń energię magiczną. Rozpoczął proces kształtowania golema - tors nienaturalnie szeroki, nogi krótkie ale masywne, ręce długie i niezwykle "umięśnione", głowa bez karku z twarzą płaską i bez wyrazu... Połączył potem powstałe ciało ze swoimi zasobami energii magicznej, tworząc już drugą więź transportującą energię magiczną od siebie do istoty stworzonej. Tak powstał golem z gliny, który natychmiast został posłany w stronę domostwa. Dostał rozkazy chwycić płonące części domu i je oderwać od reszty części - jeśli był to dach, jeśli zajęła się już ściana, gasił ja swoimi wielkimi łapskami, zduszając płomienie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej