Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy Mirty nie daje zaznać spokoju
Canis:
Podróż była bardzo długa i zapowiadała się się mniej więcej 8 godzinna podróż i to galopem.
Jaszczur, jak każdy wędrowiec wiedział, ze przy rozmowie czas płynie szybciej.
- Jak sądzisz, co z tym wspólnego ma Canis? Poza tym, czy będzie w stanie to wyjaśnić? Wiesz przecież, że zachowuje się jak by był obłąkany... szalony...
Rakbar Nasard:
- Może i jest obłąkany, ale kiedy opowie mu się o tych księgach, przeczyta fragmenty i nazwy charakterystyczne tych miejsc, to pamięć mu wróci. Jakkolwiek... mutageny mocno oddziaływają na organizm, szczególnie w jego przypadku, kiedy był poddany ich działaniom wielokrotnie. - oglądał się na boki, podejrzliwie i pełny gniewu, choć powiew zimnego powietrza rozluźniał go coraz bardziej. Stęchlizna i jej pochodne wystarczająco kłuły jego nos, Rakbar zasysał świeże powietrze, nie mogąc się nim nacieszyć. - Ta mapa przedstawia te wyspy jako sporej powierzchni tereny. Jak myślisz, co na to powie Król? Czy chcesz to zachować w całkowitej tajemnicy?
Canis:
- Wiesz... Wyspy istnieją od dawna i każdy wie, ze są, tylko nikt nie wie co tam jest. Są wulkany, góry i takie tam. mogą być tam ukryte minerały. Jako król powinien być zadowolony. Jeżeli to jedyny teleport, to uruchamiając go i dokonując zasiedlenia pozyskamy nowe tereny bez walki i nowe środki tym samym. Nasze państwo się zwyczajnie wzbogaci. Jednak to optymistyczny scenariusz. Nie wiemy co się tam czai, czy nie ma innych teleportów, może ktoś już to zajął? Może panuje tam jakaś cholerna plaga. Trzeba będzie przejrzeć to dokładnie i zwiadowczą misją wszystko zbadać. Dowiemy się czy warto ryzykować i zasiedlać. Z drugiej strony, Canis jako uczeń mistrza... mógł zrobić tam wiele dziwnych rzeczy, na co wskazują te jakże bogate i tłumaczące wszystko zadania... Zobaczymy co powie Canis... o ile coś powie... - mówił mknąc i mknąc, zostawiliście daleko za sobą Mirty.
Rakbar Nasard:
- Co planujesz? Wiemy o tym póki co my dwaj tylko. Canisa można przepytać, ale nie zdradzać mu źródła naszej wiedzy. Wiesz o czym mówię? Na tym można zyskać i zapewnić sobie nieprzerwany dostęp do pieniędzy. Nie musimy dzielić się od razu z Królem. Obadamy sprawę i wtedy możemy przedstawić konkrety królowi, stawiając mu konkretne warunki. Przemyśl to sobie dobrze.
Canis:
Jest jeden mały, drobny, ale szaleńczo istotny szczegół. Nie jesteśmy w stanie dostać się tam bez pomocy króla. Przecież nie popłyniemy we dwójkę tam łajbą, bo rozbijemy się zatapiając i łódkę i nas samych. Bez teleportu nie ma drogi by tam dotrzeć. Poza tym nie wiemy nawet dokładnie co tam zastaniemy, więc to wszystko jest tylko gdybaniem. Lepiej mieć poparcie króla i jego środki na wykonanie tego. Jestem pewny, że i tak obsypie zaszczytami za "podbicie" nowych ziem, o ile będzie to możliwe.
Po długiej przeprawie dotarliście do wież paktu bez natykania się na żadne problemy czy przeciwności.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej