Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy Mirty nie daje zaznać spokoju
Rakbar Nasard:
- Tak. - ukazał znaleziska przymocowane do pasków na zbroi. - Jesteś pewien, że tu nie zachodzą? Nawet myśliwy i zielarz? Mogliśmy lepiej "to" zabezpieczyć.
Canis:
- Myśliwy przecież nie będzie polował na nieumarlaki, bo zatruje wioskę ich mięsem. A zielarz podchodzi do granicy po jakieś zioła. wolę ich nie spotykać, bo są co do mnie jacyś podejrzliwi... szczególnie zielarz... jakoś mnie nie lubi... - Powiedział idąc dalej. szliście przez zagajnik i szliście. była cisza i spokój. Dotarliście do wioski.
Rakbar Nasard:
- Kto będzie gadał? Ty ich znasz, a ja nie chciałbym wywołać tam burdy, znasz mój temperament.
Canis:
- W porządku. Ale musisz wejść. Sołtys bywa podejrzliwy i trzeba świadka.
Powiedział i otworzył drzwi do karczmy. była urokliwa jak dawniej. smród brud i ubóstwo popędzane dziwakami i szemranymi typami. Nie czekając wiele ruszyłem w kierunku sołtysa.
- Panie Mości Leonie. Przybyliśmy poinformować, że odwiedziliśmy las i cmentarz. Sporo tego tałatajstwa się tam pęta...
Rakbar Nasard:
- Dokładnie. To miejsce przepełnione złem. Póki co jest czyste. Nie radzę tam jednak zachodzić, nadal tam jest niebezpiecznie. Nie ma co budzić kolejnych nieumarłych... - dodał, nie mogąc się powstrzymać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej