Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy Mirty nie daje zaznać spokoju
Rakbar Nasard:
Widze, głąbie. Zacisnął mocno usta, by po chwili spojrzeć w tamtym kierunku.
- Sprawdzimy... Można przejechać czy będziemy tamować ruch?
Canis:
Straznik tylko pokiwał głową, Zero kultury. Człowiek ostrzega, chce pomóc, i tacy niemili... Niewdzięczna robota. Pomyślał, ale nic nie dał po sobie poznać. Rozłożyli halabardy umożliwiając wam przejazd.
Jaszczur już czekał by ruszyć wraz z Rakbarem.
Rakbar Nasard:
- Dawno nie spaliłem żywcem... jakiegoś bandyty. - dodał pospieszenie, aby jego kompan nie zrozumiał tego źle.
Rakbar skierował się w stronę czerwonej poświaty na południowym-wschodzie wyspy. Ruszył tam, jednak dosyć powoli.
- Szmaciarze rabują kiedy się da, nawet chłopów na jesieni. Posunę się do bestialstwa, jeśli mam racje.
Canis:
- Tylko czym jest bestialstwo... Nie ma czegoś takiego. Wszystko robi się z jakiegoś powodu. Chęci zaspokojenia, czy uzyskania czegoś. Bestialstwem jest niezrobienie niczego. - Powiedział co myślał, gdy mknęliście w dal...
Minęła połowa drogi do miejsca zdarzeń, dotarliście do zagajnika. Poświata unosiła się za lasem, widzicie ją nadal zza koron drzew.
Rakbar Nasard:
Rakbar zwrócił konia do jednego z przydrożnych drzew, po czym położył nań swoja dłoń i wczuł się w jego wnętrze. Wyczuł w nim energię magiczną, bardzo słabą. Dołączył do niej swoje pokłady, poprzez nić transportującą odpowiednie pokłady energii magicznej. Po tym zabiegu powstał Drzewiec. Rakbar odjechał kawałek, aby koń sie nie wystraszył, po czym wydał Drzewcowi kilka rozkazów - m. in. aby szedł kilka metrów przed nimi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej