Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nora przemytników

<< < (16/21) > >>

Gordian Morii:
Niestety mg prowadzący tę wyprawę postanowił być wredny, bo poknociliście jego piękny plan samodzielnego dojścia do bazy przemytników od wszystkich trzech stron. Droga wiodła tylko i wyłącznie przez stare ujście ścieków, które znajdowało się właśnie pod wodą.

TheMo:
Ale Themo postanowił dalej nie szanować pracy MG, jaką włożył w scenariusz i wskoczył ponownie do wody. Wcześniej jednak wziął głęboki wdech by zmagazynować trochę powietrza. Pod wodą szybko przebierał nogami i rękami starając się przełamać opór wody i dopłynąć do celu. Już zaczął odczuwać efekty braku tlenu. Dobrze, że w tym świecie nie palił, więc mógł wytrzymać znacznie dłużej. Już jego oczom ukazywało się wyjście. To dodało mu otuchy i wypłynął na powierzchnię. Pierwsze co zrobił to wystawił głowę i zaczerpnął świeżej porcji powietrza. No, może w tym miejscu świeże to nie było, ale przynajmniej napełnił płuca. Wdrapał się na twardy grunt i ruszył za Aragornem.

Gordian Morii:
Jako, że teraz podziałałeś tak jak powinna toczyć się ta historyja wyszedłeś na troszkę suchszy ląd i otrząsnąłeś się z wody, która była zimna, a może ledwie chłodna? Bo na pewno nie była lodowata. Teraz już we dwóch pozostawiając Samira obok latarni ruszyliście wgłąb kanałów. Gdy idący na czele Aragorn został wyprzedzony przez dziarsko maszerującego Themo, a może Thema (jakbym to po polsku odmienił). Wkurzył się ociupinkę, bo to był dracon z tej czarnej odmiany. A wszyscy wiedzą, że dracony te lubią być pierwsze i dominować i ogólnie być na szczycie, co temu konkretnemu osobnikowi w miarę się udało. Ruszył on więc ciut szybciej równając się z mężczyzną. Już mieliście do siebie zagadać, już na usta cisną się przygłupi żart jak to wpadła baba do kanału i koniec kawału gdy dotarliście do zakrętu, za którą znajdowała się komora wyrównawcza. Jakby to szybko wyjaśnić... Tutaj całe gówno zbierało się i zbierało nawarstwiając się przez bezdeszczowy okres by później w czasie opadów, mieszając się z deszczówką umknąć w kierunku morza. Nie mniej jednak komora ta została ładnie oczyszczona ze wszystkich cudów i teraz obozowało tu kilkunastu przemytników. Wyglądali na zainteresowanych opowieściami jednego z nich, który wskazując na tunel w którym staliście wyraźnie dawał im do zrozumienia, że do ich magazynu dostał się ktoś, ko do ich braci nie należał.

Hagmar:
- O, jak miło... napierdalamy? Zapytał Thema.

Samir:
Jedyne, co zdążył pomyśleć mauren, gdy zarwał się mostek, to soczyste kurwa... Wpadł do wody z niemałym pluskiem i zabawił tam przez chwilę czasu, starając się odnaleźć w tej nowej, niespodziewanej rzeczywistości. Z racji posiadania ciemnej karnacji, która nie wykształca się wśród ludów spędzających dużo czasu w wielkim błękicie, Samir miał pewien problem z pływaniem, mianowicie miał okazję dokonać tej sztuki tylko kilka razy w życiu. Zdołał się jednak wynurzyć i parsknął, jednocześnie starając się wykaszleć te drobiny wody, które przypadkiem połknął i otrząsnął się, wyszukując drogę na przód. Przypomniał sobie, gdzie zniknęli jego towarzysze, bowiem Samir cieszył się zdolnością znakomitej obserwacji terenu i zanurkował w poszukiwaniu tunelu. Uprzednio nabrał powietrza, by nie utopić się jak ostatni idiota i odszukał tajemne przejście. Wściekle młócąc nogami i przebierając rękoma wpłynął do tunelu, starając się go jak najszybciej pokonać. Gdy już przepłynął, co było czynem godnym herosa antycznych mitów wynurzył się o prowizorycznie otrząsnął z wody. Efekt nie był zadowalający, ale na to nic nie mógł poradzić. Ruszył na poszukiwanie swoich towarzyszy. Wydawało mu się, że usłyszał jednego z nich, wobec czego ruszył nieco szybciej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej