Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Lucas Paladin:
Lucas postanowił tym razem nie czekać, widział bowiem, że Funeris ma Urjzel na wyciągnięcie reki. Powoli, i po cichu starał się okrążać Anielicę, która była zajęta walką z Poetą i bardzo prawdopodobne było, iż nie dostrzeże rycerza zmierzającego za jej plecy. Kiedy był już dostatecznie blisko zamachnął się buzdyganem uderzając w skrzydła Urzjel tak, aby całkowicie pozbawić jej możliwości latania, mieczem zaś pchnął w plecy, licząc na to, iż to pomoże Funerisowi wykończyć demoniczną diwę.
Isentor:
Neltharion zatopił się w prawym ramieniu anielicy aż po sam obojczyk zatrzymując na kości. Srebrny sztylet nieznośnie wił się w ranie, jednak dla tak wyszkolonej zabójczyni był niczym igła dla dzika. Buzdygan paladyna odbił się od wytrzymałych skrzydeł Urzjel wytrącając z równowagi Lucasa. Anielica rzuciła nim na odległość 9 metrów za pomocą mortokinezy. Lucas upadł na plecy.
//Fun wnioskuje po Twym opisie, że zaatakowałeś Urzjel od tytlu, ponieważ inaczej nie miałbyś możliwości czystego cięcia w jej skrzydła. Sam opis w sobie bez ostatniego zdania można zaś interpretować dwojako.
Urzjel uniosła lekko miecz otchłani wykonując pół młynka, co skutkowało zwróceniem ostrza za siebie wprost na lewe ramie Funerisa. Wykonała silne pchnięcie przeszywając bok paladyna na wylot.
Patty:
Widząc, że towarzysz jest ranny, nie traciłam czasu i odrzuciłam kiścień, dobywając miecza. Czarne ostrze wysunęło się z pochwy z cichym świstem, a sama przemieściłam się, już przed teleportacją składając się do uderzenia, wyrzuciło mnie tuż obok anielicy i Funerisa, idealna pozycja na zadanie cięcia. Urzjel ciągle trzymała dłoń na mieczu wbitym w bok paladyna bractwa, co wykorzystałam, zadając straszliwe uderzenie z góry, celując wprost na staw łokciowy. Nie patyczkowałam się, siła ciosu była zdolna odrąbać rękę anielicy.
//A Fun to tarczy przypadkiem nie miał?
Isentor:
//A Urzjel skrzydel ktorymi moglaby sie zaslonic? Mozesz dokonczyc opis dekapitacji, bo ciezko mi zgadywac kolejny raz o ktora strone chodzi.
Patty:
Idealnie wyostrzona klinga z czarnej rudy gładko odcięła przedramię upadłej anielicy, metal z łatwością przerąbał podatny na obrażenia staw i oddzielił kończynę od reszty ciała. Momentalnie z przeciętych żył wytrysnęła szkarłatna fontanna, znacząc wszystkich wokół krwawymi cętkami i smugami. Urzjel cofnęła się odruchowo, okaleczone ramię groteskowo podrygiwało, a sama przeszłam lekko na bok, skręcając biodra, by nadać kolejnemu cięciu większego impetu i cięłam zamaszyście, celując prosto w kark anielicy, czarne ostrze zamruczało złowrogo w powietrzu, mknąc prosto ku szyi przeciwniczki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej