Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nie ma takiego dobra, które powraca złem!

<< < (61/96) > >>

Isentor:
Tunel ma szerokości 2 metrów, jest długi na 20 metrów, wysoki na 9 metrów. Z końca tunelu zaczęły szarżować w waszą stronę demony. W pierwszej linii biegły dwa ogary z otchłani, tuż za nimi szarżowało 6 ogrzych demonów w kolumnach po 3 osobniki.

Ogrzy demon x6




Ogar z otchłani x2

Funeris Venatio:
//Rozumiem, że trzech członków Rigor Mortis również uwikłanych jest w walkę, tak samo jak Kinraya? Chodzi mi o to, jak mam uwzględniać ruchy przeciwników. Bo wolę nie brać na siebie trzech demonów.

Isentor:
//Na razie stoją obok wrót, opisuje ich ruchy.

Funeris Venatio:
Funeris przymknął na moment oczy, dosłownie na ułamek sekundy, było to prawie jak mrugnięcie. Piekielne ujadania nie pozostawiało wątpliwości - ogary. Pamiętał, że widział ich ryciny w bibliotekach. Wielkie psy, dwugłowe (bo jakby gryzienie jedną paszczą to było za mało), otoczone złem i płomieniami, same potrafiące uderzać spopielającym podmuchem. Wredne kurwiszony, jak by powiedział Antek, ten dzieciak, co mieszkał obok niego na podgrodziu.
Poeta przełożył miecz do lewej dłoni, skupił się i postąpił krok zza kamiennych drzwi. Z wyciągniętej prawej ręki błysnęło, gdy człowiek wypowiedział krótką inkantację Izeshar. Kula światła pomknęła na wprost nadbiegających ogarów. Paladyn czerpał z głębi siebie, pobierał magiczną energię, którą darował mu Zartat. Czuł przepełniającą go moc, bawił się nią, karmił. Przelewając swoje pozytywne uczucia w siłę zaklęcia, widział piękne ciało jakiejś dziewczyny, która tańczy tylko dla niego, zmysłowo ruszając krągłymi biodrami... Pocisk esencji pchany telekinetyczną siłą rąbnął w pierwszego ogara, trafiając prosto między dwa łby, spopielając sporą część demonicznej tkanki, niechybnie kończąc żywot tego monstrum. Druga inkantacja została wypowiedziana dosłownie dwie sekundy później, gdy Funeris wracał na swoje z góry upatrzone pozycje. Izeshar i armatnia kula przepełniona życiem mknęła, by zabić. Drugi ogar dostał w miejsce na jednej z szyi, gdzie ta łączyła się z korpusem.
Poeta pochwycił na powrót swój miecz i, stojąc już pewnie za załomem ściany, postąpił kilka kroków w prawo, byle dalej od wrót. Czekał aż demony wypadną na otwartą przestrzeń. Miał nadzieję, że ogary nie dadzą rady, że zaklęcia poskutkowały.

Isentor:
Jeden z ogarów wywrócił się wpadając pod nogi demonów. Drugi ogar nadal szarżował na rycerzy, pomimo tego, że głowa, która oberwała czarem zwisała mu bezwładnie z tułowia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej