Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nie ma takiego dobra, które powraca złem!

<< < (62/96) > >>

Funeris Venatio:
Tak się spodziewał. ÂŻe głowa odpadnie, ale niczym u hydry, trzeba było zniszczyć wszystkie, by bestia dychać przestała. Funeris miał już miecz w prawej dłoni opancerzonej w srebro, pewnym chwytem trzymają rękojeść Nelthariona. Gdyby nie kula światła nad jego głową, ostrze pozostałoby w ukryciu, zlewając się z mrokami panującymi wewnątrz jaskini. Wyraźny łomot oznaczał, że demony wpadły na martwego ogara - nawet jeżeli się nie wywróciły, to na pewno zgubiły krok i zostały kilka metrów w tyle, co da wojownikom chwilę więcej przed nadciągającą nieubłaganie walką. Jednogłowy już ogar wypadł właśnie z tunelu, chciał przebiec i najpewniej skierować się w stronę któregoś z stojących tutaj ludzi, lecz nie dane mu było. Nie widział pewnie lecącego poziomo ostrza, czarnego brzeszczotu, który niczym rozgrzany nóż przez masło przeciął twardą skórę demonicznego ogara. Bestia zawyła przeraźliwie, jednak krótko, gdyż górna połowa czaszki przez krótki moment zawisła w powietrzu oddzielając się od pędzącego jeszcze ciała. Funeris nie wyłonił się nawet zza ściany, metrowej długości ostrze i długie ramiona pozwoliły na wykonanie odpowiedniego ataku bez narażania się na uszczerbek na zdrowiu. Dodatkowo ostry miecz z czarnej rudy z łatwością przebił się przez przez czaszkę, mózg i resztę tkanek.
Miał jeszcze ułamek czasu. Miecz błyskawicznie przełożył do drugiej ręki, przed chwyt tarczy. Wyciągnął prawą dłoń na wysokość korpusu i wycelował w nadciągające demony. Wielkie bestie były tuż tuż, więc Poeta musiał działać momentalnie. Sięgnięcie po magiczną energię zdawało się tak instynktowne, że Funeris nawet nie zwrócił na to uwagi, to po prostu się stało. Gdy wypowiadał inkantację Izeshar, jego dłoń już pulsowała światłem. Pocisk wielkości armatniej kuli pomknął do przodu. Powinien trafić jakiegoś demona i go unieszkodliwić. Powinien spopielić jego szpetną twarz, zwęglić oczy, wypalić resztki mózgu. Powinien zabić.
Na powrót chwycił miecz, postąpił dwa kroki w prawo i zasłonił się tarczą, czekając na wypadające z tunelu demony.

Ogrzy demon x5

Patty:
Widząc nadciągające demony wpierw cofnęłam się lekko, by lepiej ocenić sytuację i możliwości. Gdy inni ruszyli do walki, odetchnęłam głęboko, szykując się do następnego starcia i przemieściłam się za plecy jednego z przeciwników. Ogary zdążyły już paść, nie miałam zatem przywileju wyboru przeciwnika. Wygenerowałam nieco energii magicznej, kumulując ją w rękach, gotowa do rzucenia zaklęcia. Chciałam wykorzystać jedno z pierwszych i najprostszych czarów, których dane było mi się nauczyć w gildii magów. - Heshar! wykrzyknęłam, a moich dłoni wydostał się podmuch ognia, szalejący żywioł runął na demona, spopielając go w ciągu chwili. Następnie błyskawicznie dobyłam kiścienia, drugą ręką zsuwając tarczę na ramię i rzuciłam sięna następnego wroga. Srebrna kula zawyła w powietrzu, gdy zaatakowałam demona, huknęła prosto w tarczę przeciwnika, poprawiłam, starając się znaleźć lukę w obronie przeciwnika. Rogaty nie tracił czasu, sam ruszył do kontrataku, zręcznie przyjęłam uderzenie na tarczę i ruszyłam lekko w bok, uderzając kiścieniem od dołu, trafiłam w brzeg puklerza, niemal wyrywając go demonowi z ręki. Dostrzegłam w tym swoją szansę, odepchnęłam przeciwnika telekinezą, zaskoczony przeciwnik zachwiał się lekko, rozkładając gwałtownie ręce na boki, by zachować równowagę. Wtedy zaatakowałam gwałtownie, uderzając wprost w korpus, siła uderzenia złamała demonowi kilka żeber. Pod wpływem srebra rany nie goiły się tak szybko, jak zazwyczaj, co skrzętnie wykorzystałam. Demon z połamanymi żebrami nie był już tak groźny, wybiłam mu tarczę z ręki i huknęłam zamaszyście prosto w pysk, wybijając mu niemal wszystkie zęby. Upadł na ziemię, a wtedy doskoczyłam i jednym ciosem zakończyłam jego życie.

3x ogrzy demon

//Statystyki potwora są niepoprawne, walczy puklerzem, a wyszkolony jest w pawęży.

Isentor:
//Poprawiłem staty.


Trzech pędzących przez korytarz przeklętych dziwnym trafem nie zainteresowało się rzeźnią Patty, ani faktem, że wpadła nieodsłonięta pomiędzy rozpędzonych wrogów. Niczym ostatnie osły wybiegli z tunelu jak baranki czekające na rzeź.

Funeris Venatio:
Funeris zastosował ten sam atak, który przed chwilą zakończył żywot demonicznego ogara. Wybiegające demony nie wiedziały jeszcze, że za drzwiami stoi tylu wojowników, którzy tylko czekali na to, by zakończyć tę potyczkę. Przekraczając próg pod pierwszym zapadły się nogi. Czarna klinga świsnęła, przecięła powietrze i uderzyła z zabójczą siłą o piszczele. Tkanki, kości, mięśnie - wszystko poddało się od razu, Neltharion był tak ostry, że Poeta nawet nie poczuł siły uderzenia. Brzeszczot przeszedł jak ciepły nóż przez świeżo ubite masło. Demon poleciał do przodu, nie mając oparcia w nogach, wyrżnął się o kamienną posadzkę. Topór wypadł mu z ręki. Venatio szybko dopadł do demona, zdzielił go mieczem przez kręgosłup, poprawił drugi raz. Dla pewności uderzył jeszcze w szpetny łeb, by mieć pewność, że ten już nie wstanie.
Dwa pozostałe, które jeszcze dychały, wpadły na Rigor Mortis, Lucasa i Gorna. Zajęte parowaniem i atakowaniem nie widziały paladyna, który puścił zakrwawiony miecz i wyciągnął przed siebie rękę. Wypuścił powietrze z płuc, sięgnął po magię kłębiącą się w jego duszy i przekierował ją instynktownie w stronę rozpostartej dłoni. Pozytywne mocje, które miał w sobie, przelewał prosto do tworzącej się kuli światła, zaklęcia z żywiołu życia. Pocisk esencji uwolnił swoją moc, gdy zakonnik wypowiedział słowo Izeshar, inkantację, katalizator. Za pomocą telekinezy pchnął zaklęcie w plecy tego, który stał bliżej. Nieosłonięty, walczący, chcący tylko zabić, otoczony przez prawie dziesiątkę zbrojnych - i tak był bez szans. Nie wiadomo czy czuł, że coś nadlatuje, ale na pewno czuł, jak górna część jego pleców spopiela się w iście diabelskiej temperaturze, jak przeżera mięśnie i kości, jak tworzy się dziura, jak odpadły mu ręce i głowa potoczyła się po posadzce.

//1 Demon Remaining.

Kinraya:
Kinraya jednym wymierzonym ciosem broni pozbawiła głowy pozostałego przy życiu demona.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej