Tereny Valfden > Dział Wypraw

Konkordat puszczy i kniei

<< < (3/12) > >>

Gordian Morii:
- Dlaczego więc pozorujecie atak panie druidzie? - odpowiedział komtur.
- Najpierw zsyłacie na nas ptactwo, później owady, za którymi pojawiają się zwierzęta. Siejecie niepokój w sercach obywateli w czasie jeszcze większych niepokojów. Król jest zajęty, gdyż właśnie wrócił na wyspę, trwają obrady, o których nie wolno mi nic mówić, gdyż tak po prawdzie nic o nich nie wiem. Jeśli chcecie rozmawiać wystarczyło przysłać poselstwo. Widziałem takich jak Wy panie w stolicy. Otrzymaliście od nas szacunek i wolność, w zamian za co otrzymaliśmy szereg dziwnych znaków, które niepokoją lud. - to powiedziawszy zsiadł z konia, na którym siedział i kiwnąwszy na towarzyszącego mu giermka podał mu wodze. Zdjął hełm i wkładając go pod ramię rzekł znów
- Jeśli waszą wolą jest rozmawiać z królem, ukażcie swą dobrą wolę, odwołajcie ptactwo i resztę zwierząt oblegających Efehidon, wystosujcie też poselstwo, a nikt nie przeszkodzi Wam w rozmowach ręczę za to słowem i honorem Wielkiego Komtura.

Nawaar:
Dhampir się wszystkiemu przysłuchiwał, aby zdać szczegółowy raport Gunsesowi. Sam milczał, bo nie miał tutaj nic do gadania. Ciekaw był reakcji druidów. Jednak gdy, godzina zdania kolejnego raportu wybiła. Silva sprytnie udał się do chatki wampira.

// Tak będę znikał z wiadomej przyczyny

Drasul:
Drasul wysłuchał słów komtura w milczeniu.
- Wybacz jeśli poczuliście się urażeni, przybyliśmy wraz z całą świtą konkordatu, gdyż sami czujemy się urażeni czynem Króla. Chciałbym z nim o tym porozmawiać osobiście ale dla bezpieczeństwa zabiorę ze sobą Progana i Lithana.
Drasul uniósł pięść ku górze, w mgnieniu wszelkie ptactwo poderwało się do lotu rzucając złowieszczy cień na metropolię. Po okrążeniu stolicy ptaki odleciały w stronę lasów, mniejsze zwierzęta zniknęły równie szybko jak pojawiły się na ulicach Valfden.

Gordian Morii:

- Wybaczcie te straże i wojsko, ale sami wiecie w jakich czasach przyszło nam żyć. Musimy reagować na każdy przejaw zagrożenia ze strony Meaneba i demonów. - odpowiedział komtur i skinął na dowódcę kawalerzystów. Jeźdźcy bardzo szybko zwinęli szyk bojowy i równym kłusem oddalili się czwórkami do koszar.
- Zapraszam Was do króla, chociaż przyznam szczerze, że może on być niezadowolony z wizyty tego maga. Ten czas nie służy zbytnio zawiązywaniu przyjaźni. Nie mniej jednak chodźmy.

Funeris Venatio:
Funeris zniknął z murów. Wzywały go sprawy Bractwa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej