Tereny Valfden > Dział Wypraw

Obić mordy

<< < (4/14) > >>

Gordian Morii:
- Slavik i Borys? Te łąchudry z Doral? Oj nisko już upadł ten przemyt skoro Ci dwaj potrafili zająć takie wielkie miasto. No chyba, że to jakaś zorganizowana banda. - odparł i ziewnął w pięść. Rozejrzał się po ulicy, lecz prócz kilku dziadów proszalnych, z których jeden strasznie przypominał mu Progana nie było nikogo.
- Najpierw załatwmy jeszcze dwóch. Jeden handluje rybami, a drugi skórami. -mówił szybko i całkowicie bez zastanowienia.
- Ten ze skórami to Dareg, powinien być jeszcze na stoisku, ale Igiv handlarz ryb będzie dopiero koło 5 nad ranem, więc będziemy musieli coś wymyślić innego. Chodźmy.
//: Jesteśmy na targu, jest późny wieczór, więc sam możesz opisać trasę jaką pokonaliśmy aż do jednego z dwóch celów naszej wycieczki.

TheMo:
-A więc chodźmy do handlarza skór. Kłusownictwo jest nielegalne. Tego też postaram się urządzić bez bitki.
I tak szli i szli przez miasto portowe. Późny wieczór, większość już skończyła robotę. To była pora, kiedy schodzili się do karczm i tawern. I to było widać. Grupki osób, jeszcze trzeźwych przechadzających się ulicami, kupcy i rybacy wracający z morza. Teraz, kiedy mgły nie ma znacznie nasilił się ruch w porcie. W powietrzu unosiła się łagodna, morska bryza przypominająca o zbliżającym się Hemis. Gdy skręcili w kolejną uliczkę zauważyli niewielki stragan gdzie uwijał się kupiec.
-Czyżby to był ten? Możesz mi powiedzieć o nim coś więcej?

Gordian Morii:
- Ha, właśnie na tym polega problem, że gość nie jest myśliwym. Pracował kiedyś jako chłopak portowy. Sam wiesz co to za robota... Zapieprzasz całe dnie z towarami od statku do magazynu, albo na odwrót i jedyne co możesz dostać w zamian to zjeba, że "czemu się tak opierdalasz". Aż tu nagle trach, nie przyszedł do roboty. A tydzień później sprzedaje skóry i to nie byle jakie skóry, bo wargów, mrocznych wilków, a czasem nawet i sambirów. - powiedział chowając się w cieniu. -Dareg czy Draleg, nie pamiętam jak miał na imię, wiem tylko, że miał charakterystyczną szparę między zębami, ale to chyba on.

TheMo:
-A więc idę. Ciekawe, czy ta szpara mu się poszerzy.
Themo wolnym krokiem podszedł do straganu i zaczął oglądać skóry. Kupiec uśmiechnął się do niego ukazując szparę między zębami.
-No panie, skąd macie takie skóry? Takie trofea, proszę proszę. Nie łatwo takie bestie ubić.

Gordian Morii:
- Mam ogródek za domem i tam hoduję zwierzęta. - odparł kupiec ziewając przeciągle w pięść.
- Głupio się pan pytasz, no chyba widać, że myśliwy jestem nie? Poluję, zabijam przynoszę i sprzedaję, proste kółko. Jak ten... no proste jak ząb kretoszczura. Jak to mówią myśliwi nie? Hehehe. - zaczął pieprzyć bez sensu wydłubując bród zza paznokci zębem jakiegoś stwora, którego w tym momencie nie potrafiłeś zidentyfikować.
- Kupujesz pan czy się gapisz?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej