Tereny Valfden > Dział Wypraw
Obić mordy
TheMo:
Nazwa wyprawy: Obić mordy
Prowadzący wyprawę: Gordian
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: walka dowolną bronią
Uczestnicy wyprawy: Gordian, TheMo
-No, dawno nikomu mordy nie obiłem. Miło będzie powrócić do starych czasów i bójek w karczmach. Ale nie jestem byle jakim najemnikiem. Jeśli mam kogoś pobić muszę wiedzieć kogo i za co.
Gordian Morii:
- Dobra, chodź. Opowiem po drodze. - powiedział i ruszył w tylko sobie znanym kierunku.
- Sprawa jest prosta. Jak wiesz, albo i nie w niedługiej przyszłości planuję rozpocząć handlować z zamorskimi kupcami. Ale wiesz też, że jeśli lokalny rynek cierpi, to z zagranicznym wyjdzie wielki chuj. A tu w Atusel przemyt kwitnie jak jasna cholera. Przejdziemy sobie po tych, o których wiem, że korzystają z lewych źródeł i znajdziemy ich dostawców. Odetniemy im nielegalne źródło towaru i zaproponujemy, że teraz to MY będziemy ich wspólnikami w interesach i to nasi chłopcy będą dbali o to, żeby byli bezpieczni. - mówił.
- Ale wiesz jak to jest. Marszałkowi nie wypada tak lać po mordzie na ulicy. Bo to zaraz się jakiś życzliwy znajdzie, zgłosi i będę się musiał tłumaczyć. Więc plan jest taki, że Ty obijasz mordy sklepikarzom, a ja pilnuję, żeby przypadkowy patrol poszedł patrolować inny teren. Rozumiem, że wchodzisz w to. - zapytał gdy wyszliście z zaułka przy którym znajdował się magazyn soli.
TheMo:
Themo kroczył obok Gordiana i słuchał jego wypowiedzi. I tylko zacierał ręce.
-Dolać skurwysynom, którzy mają lewe dochody, przez których miejscowa ekonomia podupada bo nie odprowadzają podatku i przez to ceny wódki i piwa rosną. Pewno, że wchodzę. Jeszcze chyba nikomu nie wpierdoliłem w imię dobra. Za bajtla czytywałem historyjki obrazkowe o kolesiu przebranym za nietoperza, który robił to samo. Który pierwszy?
Gordian Morii:
- Szczerze mówiąc to ważne, żeby Wam się w kieszeniach zgadzało, a nie chuj wie komu. Co do państwa to ono tak czy siak dochód ma konkretny, a więc tacy lewi handlarze są dla niego bezwartościowi. Musimy tylko wyeliminować niechcianą konkurencję ot i tyle. - odparł widząc, że wybrał bardzo dobrą osobę do tej roboty.
Szli uliczką wiodącą prosto do lokalnego targu.
Na jego początku znajdowało się małe stoisko specjalizujące się w wyrobach garncarskich. Stojący przy nim mauren nie wydawał się być jednak garncarzem, gdyż jego pulchne łapska w życiu nie zdołałyby uformować nawet prostej doniczki.
- To pierwszy z nich. Hasim, Harim, cholera wie jak. Idź go wypytaj o dostawców, jak nie będzie chciał współpracować to wiesz co robić. Ja poczekam tutaj. - powiedział i oparł się o ścianę jednego z pobliskich domów.
TheMo:
-Wiesz, nie jestem dobry w gadce. Więc pewno będzie trzeba obić mordę.
Themo uniósł pięść do brody a druga dłonią nacisnął na nią. Słychać było strzelanie kości. Powtórzył to samo z drugą pięścią i ruszył do Maurena. Na początku podszedł do niego i udawał zachwyt.
-Witam pana. ÂŁadne garnki. I widzę, że robione z dobrej jakości gliny. Można wiedzieć który mistrz garncarstwa takie cuda wyrabia?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej