Tereny Valfden > Dział Wypraw

Niebezpieczne góry

<< < (20/43) > >>

Rakbar Nasard:
Rakbar zjadł swoje i skwitował resztki nad zgaszonym paleniskiem:
- Nigdy bym się po tobie tego nie spodziewał, Elrondzie. Z twojej strony niedźwiedź jest obgryziony niemal do kości! - nie mógł powstrzymać podziwu, w jaki wprowadził go jego kompan. - Ruszajmy. Golema zostawiam, będzie hałasować, ale kilkadziesiąt metrów przed nami. Ewentualne zagrożenie powinien ściągnąć na siebie. A teraz stworze ponownie nasz środek transportu. - powiedział, kierując się na skraj polanki, skąd dwukrotnie ich już zaatakowano. Wybrał drzewo dorodne i wielkie. Przyglądał się dobrze, nie lubił bowiem żadnego robactwa latającego, pełzającego czy pływającego nad głowa i w pobliżu niej. Upewniwszy się, położył dłonie na pniu i według schematu działał. Wyczuł delikatne istnienie energii magicznej w drzewie, do której dołączył swoje zasoby, transportując tyle energii magicznej do drzewa, ile pozwoliłoby nim sterować. Drzewo stało się Drzewcem a Rakbar wdrapał się na nie i podszedł do towarzyszy aby i oni ulegli temu komfortowi w czekającej ich długiej jeszcze podróży.

Canis:
- A trofea tak będą leżeć?

Powiedział i zabrał pakunki ze skórami pazurami i resztą przy pomocy pozostałych usadowił to na drzewie. Sam chwycił za butle z krwią i wdrapał się na drzewca.

Elrond Ñoldor:
Elrond również wdrapał się na drzewo.

Rakbar Nasard:
Kiedy wszyscy pasażerowie zajęli swoje miejsca, Drzewiec ruszył w wyznaczonym kierunku - na północ, ku górom. Pierwszy szedł golem, dokładnie 30 metrów przed swoim źródłem. Machał czasem łapami, aby usunąć ewentualne przeszkody.
- Ciekawe, czy moja ścieżka... okultyzm mam na myśli, czy jest rozwinięta w innych państwach. Podróż na wielkim skorpionie... albo wężu. Musze tego kiedyś spróbować. - mówił, zapewne tylko do siebie, z wielkim podekscytowaniem. Niedługo miał szansę dotrzeć na kontynent i może do Isghar.

Canis:
Podróż była długa, gdy drzewa zaczęły się przerzedzać i widać było, że drzewa liściaste ustępują ilości drzew iglastych, zobaczyliście w oddali zbliżające się góry. Nagle jedną linią ujrzeliście  jak kończy się równo las i zaczyna polana, za polaną w oddali 500 metrów dojrzeliście fort. Była piękna pogoda, nic nie przeszkadzało by dojrzeć co się dzieje.

Gdy tylko wyszliście z lasu, na drzewcu na forcie ludzie zaczęli biegać i szykować się do odparcia ataku z lasu. wasza trójka wzbudziła zainteresowanie ochrony kopalni która liczyła zaledwie kilkanaście osób na fortyfikacji okalającej wejście do kopalni. Straże pilnie patrzeli na was celując kuszami.

//Jest 500 metrów od fortu i kopalni srebra.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej