Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niebezpieczne góry
Rakbar Nasard:
- Zabierzemy się ze wszystkim piechotą? - pytanie głównie kierował do Salazara.
Canis:
- Tam pewnie kotłują się strażnicy. Za chwile zawołają zarządcę fortu... zadufanego elfa tytułującego się "Marszałkiem fortu". Dojrzy nas i nie zaatakują, chyba, że mnie nie pozna, często tu bywałem. Może wtedy Elronda pozna, chociaż na tym tutaj zadupiu żyją swoim życiem. Proponuję otoczyć się psioniczną barierą, w ostateczności odbijemy jakiś pocisk i da nam to szansę na jakieś działanie, gdyby uznali nas za agresorów.
Rakbar Nasard:
Rakbar otoczył swoje ciało psioniczną barierą złożoną z energii magicznej. Ciasno przylegała ona do ciała, zapewniając pewną ochronę.
- Byłem tu już kiedyś, ale od tamtego czasu się zmieniłem. Mnie mogą raczej nie poznać, choć ostatnia wizyta nie przebiegła zbyt gładko. No dobrze, dobrze. Docieramy już. - spojrzał na mury, spodziewając się z nich ataku, choć miał nadzieje, że do tego nie dojdzie. Miał dość walki, wolał kulturalnie porozmawiać.
Elrond Ñoldor:
- Przydały by mi się jakieś insygnia prawiące o moim statusie - powiedział. Również otoczył się ochroną, ale mortokinetyczną.
- Ciekawe jak zareaguje ten marszałek, gdy u wrót pojawi się jednocześnie podskarbi i kanclerz.
Canis:
- Będzie chciał pokazać ci swoją władzę nad obiektem i uważał się za ważniejszego od wszystkich innych z wyjątkiem króla. Powiedział i Również otoczył ciało cieniutką warstewką, delikatną błoną z energii magicznej mająca chronić przed atakami i ostrzałem.
Bramy zostały zamknięte, Salazar zeskoczył z drzewca i wziął krew na plecy. Ruszył na przód w kierunku fortu. Ruszyliście za jaszczurem. Gdy Zaczęliście się zbliżać, z odległości 200 metrów zauważyloiście, że straż odkłada swoje kusze. Co świadczyło, że rozpoznano was, a przynajmniej nie uznano za zagrożenie. Zbliżając się dalej i dalej w odległości 100 metrów otworzyła się brama wjazdowa, a w niej stanął elf.
- To on. - Powiedział jaszczur machając łapką z daleka do elfa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej