Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niebezpieczne góry
Elrond Ñoldor:
- Na nic mi ich krew. Gdyby to było jakieś stworzenie magiczne, można by było poeksperymentować... Nie, dziękuję Salazarze - powiedział. Usiadł jakiś kawałek od ogniska. Po kilku minutach Zaczerpną energii magicznej i mocą mortokinetyczną obrócił prymitywny rożen. Futra już nie było wprawdzie, spaliło się do gołej skóry. Czarodziej miał nadzieję, że choróbstwa, jakie miały w sobie zginą razem z ogniem. W sumie zawsze mógł profilaktycznie wytrącić wszystko co złe z krwi. Nie chciał jednak, żeby go coś złapało niespodziewanie.
Canis:
Salazar wręczył 5 butelek w małym worku po 1 litrze krwi niedźwiedzia Rakbarowi. pozostałe 10 ułożył pod drzewem.
Wielki cały niedźwiedź piekł się bardzo długo na ogniu. całe jedno ciało było ciężkim materiałem do ogrzania dla płomieni, co odwlekało czas przygotowania. powoli z ciała zaczynał topić się tłuszcz wpadając do paleniska. To podsycało płomień, który dosięgnął mięsa ogarniając całego niedźwiedzia. zajął się ogniem spalając całe futro momentalnie, całe ciało skwierczało w wyniku spalania tłuszczu już na ciele niedźwiedzia...
Elrond Ñoldor:
Elornd przekręcił rożnem jeszcze raz i ułożył się wygodnie do drzemki. Całą noc spędzili na podróży. Należało mu się.
Canis:
Leżeliście tak kilka godzin, a jaszczur pełen wigoru i życia był rozbudzony po niemal przespaniu całej podróży. Jaszczur został zaciekawiony ruchem w oddali. pozostała dwójka wypoczywała i otoczenie nie zostało przez nich zauważone. Jaszczur nie znając źródła nie alarmował nikogo. Czekał.
Po chwili usłyszeliście przeraźliwe wycie z okolicy dookoła siebie. Jaszczur dojrzał pędzące wilki wprost na siebie. rozejrzał sie dookoła, gdyż nie mógł zlokalizować źródła dźwięku, a wszędzie dookoła był podobny ruch i podobna zwierzyna pędziła.
- Otoczyli nas! - Wrzasnął i rzucił się w skoku akrobatycznym do swoich flakonów z krwią niedźwiedzi by odkorkować dwie litrowe butle. Szykował się do odparcia ataku czerpiąc energię ze swej duszy i przypominając sobie zaklęcia...
//Jesteście lekko zdezorientowani, wyrwaniem ze 'sjesty'. Nie znacie odległości od przeciwników gdyż leżycie na ziemi i wysokie trawy dookoła polany uniemożliwiają wam zlokalizowanie przeciwności i ich ilości.
Elrond Ñoldor:
Elrond tak jak leżał, tak leżał dalej. Skoncentrował się tylko i pobrał energii magicznej ze swojej duszy. Następnie skrzyżował ręce na piersiach i wypowiedział inkantacje:
- Aresh elishesh oshia hush ilishash - jego ciało stężało, poszarzało, a po chwili przeistoczyło się w kamień. Wstał z lekkim trudem. Podniósł kostur z ziemi i przybrał postawę bojową. Czekał na przeciwników.
Aktywne efekty: Kamienne ciało
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej