Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niebezpieczne góry
Canis:
Salazar rozdrapał ponownie powstały strup i w kierunku ujawnionych kropel krwi wypowiedział formułę zaklęcia, obierając za cel ogłuszonego Harsesisa.
- Elhuxu! - Rozległo się zawołanie, podczas którego Salazar czerpał moc ze swej duszy i słał ku krwi. energia połączyła się z kroplami czyniąc w tym momencie wiązkę krwistej energii i jako swoista wiązka, struktura o specyficznym dla zaklęcia charakterze pomknęła w kierunku bestii wnikając w jej ciało. całe, nieprzytomne ciało ogarnęły drgawki, po chwili przestała już dygotać. a z otworów ciała pociekła gorąca krew. ciało dalej spadało an 5 metrów od magów.
Zaklęcia Elronda ugodziły w twarze harsesisów i elektryczny ładunek przebiegł po całym ciele doprowadzając do natychmiastowej śmierci. ciała zapłonęły żywym ogniem od punktu uderzenia, gdzie powstał samozapłon doprowadzający do spalenia całego futra. Zwierzęta uderzyły o skałę i jako palące kule zaczęły na was spadać.
Granat magmy wybuchł uderzając o górskie zbocze tuż przed bestią pędzącą wprost na ciebie. bestia z impetem nie zdążyła zmienić kursy i wpadła częściowo w wybuch. Doprowadziło to do głębokich poparzeń na twarzy i uszkodzeń, rozrywając miękkie tkanki do kości, całość objęła wybuchem zaczęła płonąć żywym ognie. futro zajęło się płomieniem pomału czyniąc z ciała kolejną, trzecią kulę płonącą, spadająca wprost na was.
ÂŻywiołak niezdecydowany na to co robi i jak robi nie zrobił niczego konstruktywnego.
Harsesisy na murach zabiły kolejne 5 mieczników. Kusznicy w tym czasie nie zdążyli przeładować swych kusz.
Walczące w tym momencie oddziały fortu:
47x Kusznik
1x Miecznik (jeden jest nieprzytomny, lezy uwolnio spod płonącego ciała harsesisa)
1x Mikołaj Sazarow
4x Harsesis (w odległości 50 metrów rozłożone na łuku tej odległości, na murach. Zabili wszystkich mieczników, rzucili się an kuszników rozstawionych po krańcach fortu. są w odległości 20 metrów od kuszników. Kusznicy nie zdążą przeładować nim bestie do nich dotrą.)
3x płonące kule w formie ciał harsesisów spadające wprost na was, są w odległości 10 metrów. Macie szansę podjęcia jednej czynności by dokonać uniku przed spadającymi zwłokami.
Rakbar Nasard:
Rakbar zobaczywszy spadające na niego płonące zwłoki Harsesisów, odskoczył w bok. Kolejny siniak pojawił się na jego ciele, tym razem na udzie, które trafiło na wystający z ziemi kamień. Przez głowę przeszły mu wtedy wszystkie najgorsze słowa jakie znał. Jakkolwiek było to bolesne, uniknął spadającego z powietrza zagrożenia.
- Anash!
Pomiędzy jego dłońmi została zgromadzona energia magiczna pobrana z duszy maga, na bazie której powstał granat magmy. Ăw pocisk został posłany na mury, gdzie harcowały bez ograniczeń bestie. Pocisk był skierowany przed nie, aby te biegnąć na kuszników, wpadły w rejon eksplozji granatu magmy. Sam atak nie był groźny dla kuszników, dlatego że byli 10 metrów od strefy wybuchu.
ÂŻywiołak ognia także zwrócił się ku murom, aby wspomóc tam ludzi. Przeleciał dzielący go dystans błyskawicznie, napędzała go bowiem magia. Z ostrzami ustawionymi na wprost wleciał w najbliższego napastnika, mając (a w zasadzie jego źródło, bo żywiołak ognia nie jest samodzielnie myślącą jednostką) nadzieje, że nadzieje drapieżnika, przebijając co ważniejsze organy wewnętrzne i rozpruwając liczne sieci żył i tętnic.
Canis:
Salazar błyskawicznie chwycił Elronda za barki i odepchnął od siebie w dal. samemu rzucił się od razu w akrobatycznym skoku w bok, by odskoczyć od strefy zrzutu kul. Jaszczur wstał z ziemi i Ręką, pretensjonalnym spojrzeniem do widma wskazał mury. Widmo bezapelacyjnie pomknęło siać swą zemstę na przeciwnikach szarżując z wyciągniętymi szponami. Za cel widma został obrany przeciwny fragment muru, który nie był zagospodarowany przez żywiołaka. Widmo pędziło lewitując aż dotarło na mury za swych przeciwników i pędząc za ich grzbietami miało zadawać cięcia.
Przeciwnicy pędzili już na oddziały kuszników, które zrezygnowały z ostrzału, gdyż nie byli w stanie załadować kuszy do momentu bezpośredniego spotkania, odłożyli kusze i jak jeden mąż sięgnęli po miecze. Byli gorzej wyszkoleni od poległych rycerzy, lecz zawsze mieli cień szansy...
Granat magmy eksplodował tuż przed harsesisami. uratowali się zeskakując z murów. Zeskoczyli, jeden na zewnątrz drugi do środka. ten co na zewnątrz chciał zlecieć został jednocześnie zaatakowany przez żywiołaka, który wbił mu ostrza w plecy. Ostrza przebiły skórę i kości docierając do wnętrza ciała. ciało zapłonęło w wyniku działania ognistej aury i zaczęło płonąć. W wyniku wdarcia się ostrzy w ciało zostały uszkodzone ważne organy wewnętrzne, ponadto rana postała zlana żywą magmą, co dołożyło kolejnej dawki bólu. Bestia padła martwa. Kusznicy po tej stronie muru byli uratowani.
Salazar posłał widmo za harsesisami po przeciwległej stronie. widmo błyskawicznie się tam dostało zadając w zad bestii cięcia. Bestia próbowała kąsać swym wężowym ogonem widmo, jednakże bezskutecznie. Widmo rozeźlone i pełne nienawiści i chęci zemsty za swój los zacieklej cięło zadając głębokie rany. Nie stało statycznie w miejscu, lecąc po boku bestii również zadała cięcia uśmiercając w wyniku licznych i głębokich obrażeń przeciwnika.
Walczące w tym momencie oddziały fortu:
47x Kusznik (Obecnie dzierżą miecze)
1x Miecznik (jeden jest nieprzytomny, lezy uwolnio spod płonącego ciała harsesisa)
1x Mikołaj Sazarow
2x Harsesis (w odległości 40 metrów rozłożone na łuku tej odległości, na murach. Jeden zmienił kierunek, jeden pędzi na wprost na Rakbara, drugi nadal na kuszników. Jest od nich w odległości 10 metrów.
3x płonące kule w formie ciał harsesisów spadające uderzyły w ziemię chybiając oczywiście i nie raniąc nikogo, gdyż każdy zmienił wystarczająco swoje położenie.
Rakbar Nasard:
ÂŻywiołak i Golem dostały jeden cel. Obie istoty popędziły w stronę drapieżnika atakującego ich źródło - Rakbara.
Harsesis pikował mocno w kół, zatem jego prędkość była znaczna, mimo wszystko nie stanowiło to wyzwania dla istoty napędzanej magią. Nie czuła ona zmęczenia i ograniczeń spowodowanych fizycznością. ÂŻywiołak ognia pędził jak oszalały, przybierając pozycje niemal poziomą z ostrzami wyciągniętymi przed sobą. Kiedy zbliżył się dostatecznie blisko machnął ostrzami od góry, celując w skrzydła. Powinno to spowolnić gadzinę i strącić ją z obecnego kierunku.
Tymczasem golem z gliny równolegle do ÂŻywiołaka działał. Biegł jak szybko tylko mógł w stronę Rakbara, by osłonić go swoim wielkim cielskiem lub dobić spadającą bestie z nieba, która ugodzona magmowymi ostrzami ÂŻywiołaka, przewróci się i straci rezon.
Canis:
Widmo dogoniło Harsesisa tuż przy kusznikach, kusznicy przymierzali się do ataku, gdy widmo zagrodziło drogę bestii wyprowadzając głęboki zamach tnąc po łuku przez twarz bestii. bestia zatrzymała się i rozwścieczona wzbiła łapy w powietrze wyprowadzając dźgnięcie rogami w bestię, ta nie odczuła bólu, niczego, wyprowadziła kolejny cios pazurami szatkując podgardle bestii. Bestia ponowie zaatakowała bezskutecznie, gdy cieniste szpony wyprowadziły atak od spodu wbijając szpony poniżej gardła i dziurawiąc serce stworzenia. Bestia zawyła i padła.
ÂŻywiołak odciął skrzydło, wtem bestia przewróciła się na bok i poszurowała o podłoże bokiem zadając płytkie rany na powierzchni, raczej dokuczliwe i bolesne niż utrudniające ruch. Brak skrzydła to co innego. Golem dobiegł do bestii. ÂŻywiołak dopadł ją po chwili dźgając ostrzami w tył dobijając ranione zwierze, które nie odzyskało stabilności.
Salazar sapnął widząc wszędzie płomienie i okrutne widoki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej