Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konkwistadorzy...
Rakbar Nasard:
Tak, bagno. Byłbym zapomniał. Wezwał do siebie drzewca, który dotąd kroczył z boku, nie przeszkadzając reszcie drużynie. Teraz na rozkaz zjawił się tuż obok stwórcy, dzięki czemu ten mógł się na niego wdrapać. Usiadł po maureńsku na rozwidleniu gałęzi, po czym rozkazał przezwanej istocie udać się tam, dokąd do tej pory chciał iść pieszo. Starał się omijać niepewny grunt.
Hagmar:
- Ja poszukam roślin, zapasy mi się kończą. Dracon zaczął rozglądać się za wszelkimi przydatnymi roślinami.
Gordian Morii:
//: Rakbar im dalej w las tym więcej drzew, lecz nieszczęśliwie nie znalazłeś niczego.
- Aragornie, powiem Ci tyle. Sądzę, a wręcz jestem przekonany, że w wiosce nie znajdziesz niczego ciekawego. - powiedział Gordian do dracona, który przeczesywał okolicę w poszukiwaniu roślin.
Rakbar Nasard:
Rakbar niestrudzenie pragnął cokolwiek (rośliny lub zwierzynę łowną) znaleźć, dlatego wrócił na szlak, i cofnął się nieco, by ponownie wejść wgłąb dżungli, ale tym razem w przeciwnym kierunku. Niosący go Drzewiec zapewnił ochronę i komfort, jakiego nie zaznałby w jakimkolwiek innym środku transportu przez bagna.
Gordian Morii:
//:Wróciłeś na ścieżkę i miałeś szczęście w niewielkim jeziorku odnalazłeś całą kolonię wodorostów. Roślin było dokładnie 22 sztuki.
Tymczasem w wiosce Gordian powrócił z chaty wodza.
- Porozmawiałem z Hearth'em. Powiedział, że jesteśmy prawdziwymi synami dżungli i za zasługi możemy zachować broń, którą otrzymaliśmy. Mówił, że wojna ze złymi duchami cały czas trwa, a więc cieszyłby się gdybyśmy jeszcze tutaj wrócili. Co może się stać niedługo. - powiedziałem
- Niestety z jakichś konkretniejszych łupów nici, bo chram pozostał wciąż tajemnicą. Ale co tam liczy się przygoda czyż nie? Wracamy na ÂŁowcę, może znajdziemy po drodze Rakbara.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej