Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konkwistadorzy...
Rakbar Nasard:
Rakbar objął psionicznym uściskiem urnę z prochami i skierowawszy ją przed sobą wszedł do kurhanu, doganiając Gordiana...
Progan:
- Czuję... - wyszeptał - Setki spojrzeń... Te spojrzenia są martwe... - rzekł z przerażeniem - To umarli... Duchy....
Rakbar Nasard:
- Mam to tam wrzucić? - wskazał urnę i studnię. - A jeśli nie, to co z tym zrobić?
Gordian Morii:
- Chciałbym powiedzieć, że to normalne w takim miejscu, ale nie powiem tego, gdyż ja nie czuję niczego. - odparł Gordian.
- Może to te białe znaki szamana? - dodał gdy zobaczył nadciągającego Rakbara i Themo. Z których jeden niósł przed sobą urnę z prochami, której tak inteligentnie nie zabrał ze sobą. Komora była spora, bo nie licząc tej dziury po środku, której średnica zdecydowanie przekraczała 10 metrów znajdowali się w pomieszczeniu mniej więcej 50 na 50 metrów.
- Rakbar odstaw może te prochy... - zdążył powiedzieć gdy z dziury wysunęła się koścista łapa, która łapiąc się krawędzi powoli podciągała się ku górze. Wielki szkielet dracona powoli wynurzał się z wnętrza grobowca ukazując się wojownikom w pełnej smoczej krasie. Szkielet zionął ogniem w powietrze, a Gordiana i pozostałych uderzył podmuch gorącego powietrza.
Szkielet dracona
Rakbar Nasard:
Rakbar postawił naczynie w bezpiecznym miejscu, po czym skoncentrował energię magiczną wcześniej pobraną z duszy i ukształtował ją w formie wielkiej pięści. Po chwili cisnął nią w przeciwnika, licząc na to, że spadnie tam, skąd przyszedł.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej