Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konkwistadorzy...
Progan:
Bogini Ventepi strzeż nas przed ucieleśnieniem złej mocy... pomyślał tylko Progan widząc wynurzające się z zagłębienia coś, co przypominało żyjący szkielet jaszczuropodobnego gada. Progan nie czekał też na nic innego, kiedy tylko poczuł uderzenie gorącego powietrza cofnął się szybko kilka metrów do tyłu, tak aby dać miejsce wojownikom. Patrząc na bestię starał się odczytać jej słabe punkty.
Gordian Morii:
Tymczasem z dżungli porastającej płaskowyż wypłynęła całą horda nieumarłych. Zombie i szkielety uzbrojone w przegniłe i zardzewiałe bronie parły na przód powstrzymywane przez plemiennych wojowników dowodzonych przez wodza Heratha.
Cios za ciosem padali kolejni nieumarli, a włócznie o stosunkowo długim zasięgu pozwalały wojującym na dość sprawną obronę.
Psioniczne uderzenie maga posłało szkielet dracona w ziejące czernią czeluści dziury z której wylazł. Upadek z takiej wysokości nie mógł skutkować niczym innym jak tylko całkowitym rozbiciem o ziemię i ostateczną śmiercią ożywionego kościotrupa. Głuche echo trzasku pękających kości zagłuszył jednak inny dźwięk. Okropny ryk demona wstrząsnął całym grobowcem.
- Jasna cholera. - zdążył tylko zakląć, gdy wielki muskularny demon wychylił swój rogaty łeb ponad krawędź. Masywne czarne skrzydła rozganiały powietrze wzbijając tumany kurzu i pyłu nagromadzonego w grobowcu.
- Zginiecie... - zaryczał ponownie i ruszył w stronę Gordiana, który tylko dzięki wielkiemu szczęściu zdołał uskoczyć demonicznej szarży.
Demon
//: Pomieszczenie to kwadrat o boku 50x50 metrów z dziurą o średnicy 10 metrów na środku.
//: Wewnątrz panuje stosunkowo dobra widoczność, zakłócona tylko przez demona, który wzbija kurz swoimi skrzydłami.
//: To potężny przeciwnik więc proszę opisywać ciosy jakie zadajecie. Ja będę decydował czy trafiliście czy nie.
Rakbar Nasard:
Rakbar zdziwił się niezmiernie, kiedy zobaczył demona. Widział je ostatni raz w siedzibie Bractwa Ciemności, które członowie Mrocznego Paktu wraz z Mistrzem Isentorem odwiedzili.
- Heshar anash grishil! - padły słowa inkantacji.
Mag skupił energie magiczną tworząc w jednej z dłoni ognisty płomień, który chwile potem cisnął w kierunku demona. Liczył, że tak potężne zaklęcie zabije demona, bo magiczny ogień jest nie do ugaszenia w normalny sposób.
Użyłem: Podpalenie
Hagmar:
- Zostawcie to półprofesjonalistom. Dracon podwinął rękawy koszuli, skupił w sobie całą dostępną i krzyknął w stronę demona:
- Izani qiash xugro agrosh yship hugryshiltu! Z jego ust wyleciała fala mrocznej energii niszcząca wszystko na swej drodze.
//Trafiłem?
Czar
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Progan:
Progan zaniemówił. Przestał nawet myśleć. Wsparty o ścianę daleko od monstrum patrzył na nie niewidzącymi oczami. Nie poruszył się. Nie umiał. Nie znalazł nawet słów, jakimi mógłby określić stan w jakim był i to co widział. Nigdy wcześniej nie stawiano go przed taką próbą. Jednakże kimże byłby człowiek, gdyby nie słabą istotą, która swoje istnienie zawdzięcza bogom i ich mocy. Kimże byłby, gdyby nie ich wielkość i troska o niego. Niczym. Jednakże był im tak samo potrzebny jak oni jemu. Bowiem był ich wyznawcą, a nie ma siły silniejszej niż modlitwa... To modlitwie przysłuchują się bogowie, widząc w niej pokorność i skruchę. To modlitwa jest niczym wyciągnięta dłoń tonącego i zawsze, zawsze znajdzie się ktoś, kto pośpieszy mu z ratunkiem. Chociażby i brzytwę miał podać. Bez cierpienia nie ma bowiem ukojenia. Progan wzniósł oczy ku niebu. Nie temu fizycznemu, nie widział go bowiem w kurhanie. Wzniósł oczy na wyżyny swej duszy, swej wiary i nadziei. Bo wiara, nadzieja i miłość przepełniały jego serce na wskroś. Wniósł swe oczy patrząc na tego, który jedyny żyje nadal....
- Zartacie - rzekł słabo, wątle. Zawahał się, zachwiał, lecz nie upadł, nie przewrócił się. Bo wiara była w nim mocna. Nie wyjął on żadnej broni. Broń była w nim. W jego sercu, w jego duszy. Zakrzyknął zatem. Nie dla siebie. Dla wszystkich. Zwłaszcza dla demona...
- ZARTACIE! ÂŚWIATÂŁO PRAWDY I SPRAWIEDLIWOÂŚCI! JESTEÂŚ Z NAMI PO WSZYSTKIE DNI! TYÂŚ NASZÂĄ NADZIEJÂĄ NA NOWY DZIEĂ, NA ÂŻYCIE I POKĂJ! - w tym czasie zaczęto walkę, ludzie i nieludzie uderzyli razem, niczym jeden mąż, a głos Progana nie drgnął, nie zachwiał się już
- JESTEÂŚ Z NAMI! KAÂŻDEGO Z NAS NAPEÂŁNIASZ SWÂĄ SIÂŁÂĄ, ABY KROCZÂĄC PO KRĂTYCH ÂŚCIEÂŻKACH ÂŚWIATÂŁA NIE ZBÂŁÂĄDZIÂŁ, LECZ NIĂSÂŁ TWĂJ OGIEĂ PO KRAĂCE ZIEMI! TY SAM DZISIAJ WEJRZYJ NA NAS, NIE DOZWĂL NAM POCZUĂ TRWOGI! JESTEÂŚ Z NAMI, A TWOJE ÂŚWIATÂŁO NISZCZÂĄCE WSZELAKIE ZMORY OTCHÂŁANI ROZÂŚWIETLA NASZE SERCA I NASZE UMYSÂŁY! DODAJESZ NAM SIÂŁ I POKRZEPIENIA, ABYÂŚMY SIĂ NIE ZACHWIALI I BRNĂLI PRZEZ ÂŻYCIE WYPEÂŁNIAJÂĄC WOLĂ KAÂŻDEGO Z WAS! TEDY NIC NAM NIE GROZI I OBRONNÂĄ RĂKÂĄ WYJDZIE KAÂŻDY KTO NIE ZWÂĄTPI. A TY DEMONIE, ZGINIESZ!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej