Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konkwistadorzy...
Progan:
Progan zarzucając łuk na plecy podbiegł do rannego wojownika. Klęczał przy nim szaman. Progan upadł na kolana
- Mam napary lecznicze, podać mu? - zapytał szamana.
TheMo:
Themo schował bronie na swoje miejsca. Podszedł do jednego truchła i szturchnął go obcasem w łeb. Rozejrzał się po towarzyszach walki. Cała załoga była niedraśnięta. Oparł się o drzewo i czekał aż kapitan oporządzi zwierzynę i wyda dalsze rozkazy.
//Zapomniałem odjąć bełtu, więc robię to teraz: 25 -1 = 24 żelazny bełt
Hagmar:
- Kupię jad i organy. - powiedział patrząc na truchła.
Gordian Morii:
- Nie trzeba. - odparł zazdrośnie szaman łypiąc na Ciebie krzywo, lecz gdy zaraz potem spojrzał na rannego dostrzegł cierpienie w jego oczach i rzekł.
-Dobrze, duchy Cię wybrały, możesz mu pomóc. Nie będę Ci przeszkadzał. - po czym wstał i odsunął się od ranionego.
Gdy truchła były już oprawione wojownicy końcówkami włóczni zepchnęli je do bagna, które powoli zaczynało je zasysać wciągając pozostałości wiwern w błotniste bajoro.
Zaskakujące było to jak szybko szczątki zniknęły w błocie.
- Matka oddaje Złemu jego dziecko. Nie chce by inne jej dzieci zatruły się Złym. - powiedział wódz wskazując na bagno, w którym właśnie zniknęła wiwerna.
- Ruszajmy, Kurhan już tuż tuż. - ponaglił szaman i wojownicy ruszyli za nim pozostawiając tylko dwóch, którzy mieli wskazać załodze drogę i przy okazji asekurować rannego.
Aragornie później. - odparł rozdzielając łupy do niesienia przez każdego z członków załogi.
Progan:
Progan wyjął mały flakonik z przegrody na pasie przewieszonym przez korpus. Odkorkował flakon, powąchał najpierw czy aby nie zepsuty, pachniał dobrze, mocno ziołowym naparem. Podał rannemu do wypicia.
Oddaję:
mikstura leczenia ran (0,3l)
Biorę:
pusty flakon (0,3l)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej