Tereny Valfden > Dział Wypraw
Jak konkwistadorzy...
Hagmar:
Dracon chwycił pewniej miecz i dzięki wyostrzonym zmysłom odchylił się na prawo i ciął w idealnym momencie odrąbując gadowi ogon tuż poniżej żądła.
//Nie mogie więcej dzisiaj ;[
TheMo:
Themo ocknął się i szybko wyciągnął rękę po kuszę. ÂŁupało go w czaszce, ale teraz nie było czasu, by się użalać. Szybko dokończył ładowanie kuszy i rozejrzał się. Postanowił pomóc wodzowi. Na krótko wstrzymał oddech i przystawił kolbę kuszy do ramienia. Oparł ją o bark i pociągnął za spust. Bełt poszybował prosto w szyję gadziny. To dało plemiennemu czas by wyprowadzić kontrę. Themo w biegu zarzucił kuszę na plecy i wyjął miecz zza pasa i ruszył by dobić gada, tym razem uważając na skrzydła.
Gordian Morii:
//:Umarueś :(
Gdy ogon bestii odleciał od reszty ciała wiwerna utraciła równowagę z uwagi na przesuniecie punktu ciężkości zdecydowanie bliżej łba. Zaryła więc w ziemię ze skrzekiem co wykorzystał sam kapitan. Chwytając za włócznię, którą otrzymał od wodza doskoczył do rannego gada i z rozmachem kopnął go w kłapiący zębiskami pysk. Wiwerna machała skrzydłami starając wzbić się w powietrze, co szczerze powiedziawszy zaczęło jej się udawać, ale celne pchnięcie w czaszkę zakończyło ostatecznie życie bestii. ÂŻelazny grot przebił kości i utkwił w móżdżku, który sterował wszelkimi instynktami jaszczura.
W tym samym momencie wojownicy plemienni odegnali ostatnią z wiwern, która atakowała wodza. Idealnie w tym samym momencie gad dostał bełtem prosto w bebech.
//: Themo odległość od wiwerny to 7 metrów
Progan:
//: Rozpisałem się, proszę mnie nie zbijać.
Progan trzymał w dłoni łuk, na łuku nałożona była strzała. Naciągnął, wymierzył. Nie był świetnym strzelcem, łuk był mimo wszystko dla niego obcym narzędziem. Progan wolał nieść pomoc, niż zabijać. Czasem jednak pomoc objawiała się w eliminacji zagrożeń. Zauważył wiwernę atakującą wodza, druga czaiła się na Aragorna. Znał moc dracona, jednakże patrząc na przepasanego opaską na biodrach uznał, że nawet Wielkie Mzimu mu nie pomoże z gadem. Progan chociaż był zwykłym pyłem, pokornym sługą Matki Ziemi, musiał działać. Zabijam tylko dlatego, że zagraża nam śmierć pomyślał. Wymierzył. Celował w korpus, głowa była zbyt ruchliwa. Z ksiąg o anatomii płazów i gadów czytywanych w klasztorze magów pamiętał jak zbudowane są te stworzenia. Wymierzył nad mostkiem. Pomiędzy szyją a stawem przedniej kończyny. Strzała powinna dotknąć serca. Wybacz dziecko Ventepi, wybacz mi Pani... Wypuścił strzałę gdy gad na chwilę znieruchomiał. Cięciwa zasyczała, łuk szczęknął a strzała pomknęła z zawrotną prędkością w stronę gadziny.
27-1=26 żelaznych strzał
Gordian Morii:
//:Strzała okazała się śmiertelna dla wiwerny.
- Wszyscy żyją? - zapytał spoglądajac na załogę. Jednak stare, ogorzałe mordy wydawały się być w jak najlepszej kondycji. Szaman właśnie kończył opatrywać ranionego wojownika, który jak się okazało skończył tylko z kilkoma głębszymi zadrapaniami i stłuczeniem z uwagi na przygniecenie przez gada.
Gordian w tym czasie zajął się oprawianiem zabitych gadów. Okazało się bowiem, że cztery, a nie trzy wiwerny zaatakowały grupę wojowników.
Szybko poodcinał żądła i spuścił z gruczołów cały jad. Potem powyrywał kły pazury i zdjął skórę techniką jaką pokazała mu jeszcze nauczycielka w Ostoii. Na koniec przyszło wycinanie organów.
Pozyskałem:
2 litry jadu wiwerny,
24 pazury wiwerny,
4 żądła wiwerny,
20m2 skóry wiwerny,
80 litrów krwi wiwerny
4x serce wiwerny
4x wątroba wiwerny
4x oczy wiwerny
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej