Tereny Valfden > Dział Wypraw

Jak konkwistadorzy...

<< < (21/38) > >>

Hagmar:
Dracon ściągnął z pleców swój oburęczny miecz, pociągnął nosem starając się wyczuć obecność przeciwnika.

Gordian Morii:
I rzeczywiście sztuczne światło podziałało wiwerna skoczyła na wojowników wprost z korony wysokiego drzewa przygniatając swym ciężarem jednego z wojowników. Themo, który nie zdążył się przygotować oberwał w głowę skrzydłem i ogłuszony padł na ziemię. W tej samej chwili zza drzew wyskoczyły dwie wiwerny jedna uderzyła w wodza, który w porę zrobił unik, a druga ogonem wycelowała w pierś Aragorna.

Gordian wyczekiwał ataku zza drzew wpatrując się w unoszące się za nimi opary, jednak nie spodziewał się ataku z góry. Myślał, że dżungla zapewni im wystarczającą ochronę i bestie te nie dadzą rady wzbić się w powietrze. Jednak jak okazało się bardzo szybko była to złudna pewność. Wiwerna musiała wdrapać się na drzewo by dodatkowo zaskoczyć ofiarę. Gdy wojownik upadł przygnieciony ciężarem wielkiego gada żądło wiwerny śmignęło tuż obok głowy kapitana przecinając powietrze ze świstem.
Wykonując unik uniósł szablę odbijając ogon i wystrzelił z pistoletu wprost w kark gada, który odrzucony siłą strzału padł na ziemię zsuwając się z powalonego wojownika.
Współplemieńcy rzucili się na pomoc wyciągając ranionego z zasięgu zabójczego ogona z kolcem co na chwilę zdezorientowało ranionego gada, który nie mógł znaleźć konkretnego celu ataku. Dało to Gordianowi możliwość zamiany pistoletów i ponownego wystrzału. Celował instynktownie, w górną część korpusu bestii. Wystrzelił szybko, a tym razem pocisk przebił tułów bestii rozdzierając jej płuco. Gad zdychał powoli brocząc krwią z obydwu ran.
- ÂŻyje? - rzucił w kierunku rannego.
- Duchy są z nim, pomogą. - odparł szaman, który mimo walki już zajmował się rannym.
//: Themo jest ogłuszony na najbliższy post z walką.
//: Oczywiście możecie je ubijać, chociaż nie przesadzajcie. Byle jaki opis = byle jaka rana :)

TheMo:
Gdy tylko wódz wspomniał o przeciwnikach Themo ściągnął kuszę z pleców. Zaczął ją ładować, ale ta czynność została przerwana, przez spadającą wiwernę. To go zaskoczyło i oberwał skrzydłem od niej. Upadł ogłuszony na ziemię wypuszczając kuszę z rąk.
//Dzięki, że przerwałeś mi opis i musiałem zmieniać :P

Rakbar Nasard:
Jedna Wiwerna z otwartym pyskiem skoczyła w stronę Rakbara. Przyzwyczajona do celów od niej słabszych, nie spodziewała się co ją może spotkać. Rakbar zaczerpnął nieco energii magicznej z własnej duszy i powiedział:
- Aenye!
A wtedy z jego wyciągniętej ręki wyleciała energia magiczna zmieniona wkrótce w 5 metrowa wiązkę oślepiającego snopa srebrnego światła, który uderzył w pysk nadlatującej bestii. Całkowicie one straciła rezon i spadła kilka metrów przed agresorem, oszołomiona. Mag ognia nie myślał popadać w zadumę i przystąpił do kontynuacji dzieła.
- Heshar anash!
Skumulowana energia magiczna wkrótce zmieniła się w kulę ognia, którą z pomocą psioniki, mag cisnął w łeb bestii. Pocisk stopił skórę, kości i zawartość czaszki, uśmiercając bestię na miejscu. Swąd przypalonej skóry niósł się w powietrzu, a truchło wiwerny zatopione były w bagienno-krwistej kałuży.

Użyłem: Błysk i Kula ognia.

Gordian Morii:
//: Lol pomyliłem się :D Chciałem Mogula pierdyknąć skrzydłem. Wybacz :( Ocknąłeś się.


//: Nie czytacie moich postów. Mówiłem, że będę sterował potworami. Rakbar, uznajmy, że ubiłeś wiwernę, która wybiegła tak z dupy zza drzew. Ale to jest ostatni raz. Następnym razem cofnę akcję. Cały czas jedna atakuje wodza, a druga Aragorna, żądło jest tuż tuż i powoli pnie się ku górze, by ostatecznie uderzyć w szyjkę dracona.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej